Galeria

Kalendarz liturgiczny

 
Sobota II tygodnia adwentu
16 grudnia 2017r.

APOSTOLSTWO MODLITWY

APOSTOLSTWO MODLITWY 

 MODLITWA JEST KONIECZNA DO NASZEGO ZBAWIENIA

 KONFERENCJA I.

 P O J Ę C I E   M O D L I T W Y   

A. Ewangelista Łukasz opisuje scenę, w której jeden z uczniów zwrócił się do Jezusa z prośbą po tym, jak widział Go na modlitwie: „Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów" (Łk 11, 1).

Na przestrzeni dwutysiącletniej historii chrześcijaństwa ta prośba któregoś z uczniów nigdy nie przebrzmiała. Stale powtarzają ją młodzi i starzy, świeccy, duchowni i osoby konsekrowane wszyscy. Wydaje się nawet, że w czasach laicyzacji i liberalizmu, to wołanie: „Panie, naucz nas się modlić!" nasila się. Daje temu wyraz Jan Paweł II w liście Novo millennio ineunte, pisząc o powszechnej potrzebie duchowości, która „w znacznej mierze przejawia się właśnie jako nowy głód modlitwy" .

B. Oznacza to także, że zasadniczym źródłem i przejawem życia duchowego jest modlitwa. Chrześcijańska duchowość bez modlitwy: gorliwej, wytrwałej, ufnej i ogarniającej całe życie człowieka, jest formą bez treści; może nawet piękną formą - ubraną w sztukę muzyczną i architektoniczną, dostojne rytuały, wzniosłe słowa - ale niestety pozbawioną ducha, Ducha Bożego...

Kiedyś pewien starszy kapłan powiedział mi, że duchowość bez modlitwy jest jak sacharyna, której używają diabetycy: wprawdzie daje chwilowe uczucie słodyczy, ale nie krzepi.

C. Chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że niewyczerpany temat modlitwy, stanowi jakby alfabet życia chrześcijańskiego. Gdy słabnie modlitwa, wówczas słabnie wiara, a wzrasta podatność na grzech. Wyraża to starożytna zasada przypisywana Prosperowi z Akwitanii, żyjącemu w V wieku: Lex orandi, lex credendi. W swobodnym tłumaczeniu oznacza to, że prawo modlitwy jest prawem wiary jak się człowiek modli, tak wierzy (por. KKK 1124).

Czym w istocie jest chrześcijańska modlitwa?

Znane są różne odpowiedzi dawane przez wielkich świętych, które przytacza także Katechizm Kościoła Katolickiego w czwartej części poświęconej modlitwie. Na przykład św. Jan Damasceński (t 749) uczy, że modlitwa „jest wzniesieniem duszy do Boga lub prośbą skierowaną do Niego o stosowne dobra" (KKK 2559). Podobnie wypowiada się św. Teresa od Dzieciątka Jezus (1- 1897), twierdząc, że modlitwa „jest wzniesieniem serca, prostym wejrzeniem ku Niebu, okrzykiem wdzięczności i miłości zarówno w cierpieniu, jak i w radości" (KKK 2558). Znana nam już św. Teresa od Jezusa wyznaje, że modlitwa to po wielokroć powtarzana poufna rozmowa z Tym, o Kim wiem, że mnie kocha.

Ponad tymi wszystkimi definicjami wydaje się jednak, że najbardziej właściwą odpowiedzią na pytanie, czym jest modlitwa, byłoby stwierdzenie, że jest ona wielką, przepastną tajemnicą. Każdy, kto wytrwale podejmuje trud modlitwy, pomimo licznych przeciwności, i czyni znaczne postępy na tej drodze, doświadcza czegoś paradoksalnego: im więcej i gorliwiej się modli, tym większego doznaje nienasycenia; im bardziej próbuje zrozumieć treść swoich modlitw, tym większe ciemności ogarniają jego intelekt.

Modlitwa chrześcijanina jest jak tchnienie ogromnej przepaści bez dna. Być może, właśnie to ma na myśli Psalmista, gdy mówi: „Głębia przyzywa głębię hukiem Twych potoków. Wszystkie twe nurty i fale nade mną się przewalają" (Ps 42, 8). Można to rozumieć w ten sposób, że im bardziej wchodzimy w głębię duszy podczas modlitwy, tym bardziej odsłania się głębia Bożej Tajemnicy. Wielki kaznodzieja i teolog dominikański z XIV wieku bł. Jan Tauler odnośnie do tego mówi o tzw. prawie podwójnej przepaści.

D. Modlitwę można porównać także do lotu w kosmos. Zapatrzeni w rozgwieżdżone niebo, wciąż ulegamy temu samemu złudzeniu starożytnych, którzy sądzili, że Ziemia jest w centrum świata i wszystko krąży wokół niej, a ciała niebieskie są prawie że na wyciągnięcie ręki. Podróże w kosmos coraz bardziej utwierdzają nas w przekonaniu, że nasza planeta, nie tylko nie jest kosmicznym centrum, ale to maleńka cząstka w galaktyce, a tym bardziej we wszechświecie. Podobnie jest z modlitwą. Gdy stawiamy pierwsze kroki w sztuce modlitwy, wydaje się nam, że to my jesteśmy głównymi aktorami tego duchowego przeżycia. Tak to przynajmniej bywa odczuwane. Jesteśmy dumni ze swojego popisu przed Panem, tyle mamy intencji i spraw do załatwienia z Panem Bogiem, tyle pewności siebie, że „moja modlitwa musi być skuteczna" - i że „mnie Pan Bóg nigdy nie odmawia"... Jednak im dłużej trwamy na modlitwie, im większej doświadczamy nadprzyrodzonej ciszy, która otula nasz pobożny monolog, tym bardziej czujemy się mali, bezradni, jakby rzuceni w bezkres wielkiej Tajemnicy.

To tajemnica Boga Trójosobowego. Nasza modlitwa więc to zaledwie słabiutki rezonans odwiecznego dialogu Ojca i Syna w Duchu Świętym. Jak zuchwałością byłoby przekonanie, że odkryliśmy tajemnicę Boskiej natury, tak samo przejawem pychy byłoby sądzić, że o modlitwie wiemy wszystko i że w tej dziedzinie osiągnęliśmy już szczyty doskonałości.

Człowiek sam dla siebie jest wielką tajemnicą, a o ileż bardziej taką tajemnicą dla nas jest Przenajświętsza Trójca, która w modlitwie nawiązuje z nami dialog pełen miłości i światła.

E.. Z własnego doświadczenia modlitwy wiemy, że jest bezkresny ocean. Któż zdoła go przepłynąć wpław? Dlatego uczeń z Ewangelii pokornie prosimy: „Panie, naucz nas się Jednak by wejść w tajemniczy i niezwykle bogaty świat n trzeba nie tylko o niej mówić, ale ją wytrwale praktykować pozwalając prowadzić się Duchowi Świętemu. Najlepszą bowiem szkołą, modlitwy jest sama modlitwa.

=============================================================

 KONFERENCJA II

M O D L I T W A   S P O T K A N I E   Z   B O G I E M 

 A. Z Księgi Rodzaju: „Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham spojrzawszy dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich podążył od wejścia do namiotu na ich spotkanie. A oddawszy im pokłon do ziemi, rzeki: (Rdz 18, 1-3).

     Jeśli chodzi o modlitwę, to Pismo Święte obfituje w przepiękne opisy, jak również sentencje i rady odnośnie do jej praktykowania. Za punkt wyjścia dla dzisiejszej Konferencji - opis spotkania Abrahama z Bogiem, czyli gościny jakiej Patriarcha udzielił trzem tajemniczym Postaciom, do których zwraca się jako do jednej osoby.

     Jest to jeden z tych starotestamentalnych tekstów, które zapowiadają prawdę o Bogu Trójosobowym, w pełni objawioną przez Jezusa Chrystusa.

B. Naszą uwagę przykuwa jednak sam klimat tego wydarzenia. Oto Bóg przychodzi w gościnę do Abrahama, zasiada przy jego stole w cieniu drzew. Nawiązuje się bardzo zwyczajna i serdeczna rozmowa, nie pozbawiona jednak oznak najwyższego szacunku ze strony Abrahama wobec Gościa. O zażyłości tego spotkania świadczy fakt, że nieco później, kiedy owi Goście udawali się w stronę Sodomy i Gomory, aby je zniszczyć za zło, jakie tam się działo, towarzyszący im Abraham „targuje" się o ocalenie tych miast choćby ze względu na kuku sprawiedliwych, jakich być może udałoby się tam znaleźć.

C. Opisane tu sceny dobrze oddają to, co powinno dziać się w sercu każdego, kto się modli. Modlitwa bowiem to szczególna gościna Przenajświętszej Trójcy w sercu człowieka. A skoro jest to gościna, więc istotną sprawą jest spotkanie, obecność.

Średniowieczni teologowie scholastyczni, nawykli do racjonalnego ujmowania rzeczywistości, mówili, że modlitwa to rozmowa, dialog z Bogiem. Owszem, ale nie tylko. Sądząc, że modlitwa to dialog, można nabrać przekonania, że chodzi o słowa, dlatego niekiedy modlitwa przemienia się w niekończące się potoki słów, do tego stopnia, że już nie ma miejsca na dialog. Od nadmiaru słów modlitwa staje się co najwyżej pobożnym monologiem. Podczas tego mówienia do Boga może się okazać, że w pewnej chwili zapomnieliśmy o Gościu naszego serca, a zajęliśmy się sobą, Jego nie dopuszczając do głosu. Wówczas modlitwa przestaje być nadprzyrodzonym spotkaniem, dialogiem, a zaczyna być terapeutycznym monologiem. Tymczasem istotą modlitwy jest spotkanie z Bogiem - pełne miłości, oddania i uwagi skupionej na Boskim Gościu duszy.

Spotkanie jest obecnością, jakimś współgraniem afektywnym, skupieniem uwagi wzajemnie na sobie. Tak jest w spotkaniach ludzi, którzy pragną być blisko, patrzeć na siebie i wzajemnie się słuchać, a raczej wczuwać się w to, co druga strona ma do powiedzenia. Podobnie modlitwa ma być przylgnięciem do Boga, o którego obecności w dnie duszy mówi zmysł wiary i niewyrażalne doświadczenie duchowe. Zatem nie słowa, lecz obecność i wewnętrzne otwarcie decydują o jakości spotkania.

Są bowiem takie spotkania, w których nadmiar słów przeszkadza. Do nich można zaliczyć, na przykład, spotkania z umierającymi czy z tymi, z którymi rozstajemy się na długi czas. Jeżeli wówczas padają jakieś słowa, to raczej dla potwierdzenia, że moja uwaga skupiona jest na tobie. Na ogół jednak w takich ważnych chwilach niczego zasadniczo nie trzeba wyjaśniać, bo sama obecność, uścisk dłoni i głębokie spojrzenie w oczy, mówią więcej, niż mogłyby wyrazić słowa.

     Podobnie rzecz ma się z modlitwą. W miarę jak rozwija się życie modlitwy, coraz mniej jest w niej słów, a coraz więcej trwania w obecności Boga, patrzenia i miłowania. Mistrz modlitwy - św. Jan od Krzyża ujął to bardzo trafnie: „Jedno Słowo wypowiedział Ojciec, którym jest Jego Syn, i to Słowo wypowiada nieustannie w wieczystym milczeniu. W milczeniu też powinna słuchać go dusza".

D. Pan Jezus przestrzega przed „zagadywaniem" modlitwy: „Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani" (Mt 6, 7).

     Zatem nie trzeba się bać dłuższych chwil ciszy na modlitwie. Stwarzając bowiem w sobie przestrzeń milczenia, stajemy się zdolni, aby usłyszeć głos Boga mówiący w sumieniu, w naszych myślach i natchnieniach.

     Z tego wynika, że dla rozwoju modlitwy sprawą niezmiernie ważną jest świadomość obecności Boga w całym życiu, w każdej chwili i każdym miejscu. Tę zaś świadomość daje łaska wiary. Odnośnie do tego czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego, iż „w Nowym Przymierzu modlitwa jest żywym związkiem dzieci Bożych z ich nieskończenie dobrym Ojcem, z Jego Synem Jezusem Chrystusem i z Duchem Świętym. Łaska Królestwa Bożego jest .

     Życie modlitwy polega zatem na stałym trwaniu w obecności trzykroć świętego Boga i w komunii z Nim. Ta komunia życia jest zawsze możliwa, gdyż przez chrzest staliśmy się jedno z Chrystusem. Modlitwa jest o tyle chrześcijańska, o ile jest komunią z Chrystusem i rozszerza się w Kościele, który jest Jego Ciałem. Ma ona wymiar miłości Chrystusa" (KKK 2565).

E. Jeszcze raz na koniec naszej refleksji sięgnijmy do Katechizmu Kościoła Katolickiego, który wyjaśnia, że niezależnie od tego, ja byłby język modlitwy - a więc także gesty i słowa - to zawsze mi dli się cały człowiek. W odpowiedzi na pytanie skąd w człowieku bierze się modlitwa, Pismo Święte najczęściej mówi o sercu (ponad tysiąc razy), które jest miejscem wypływu modlitwy. Modli się więc serce. Jeśli jest ono daleko od Boga, modlitwa pozostaje pusta (por. KKK 2562).

     Jest więc bardzo ważne, aby nasze serce było przy Bogu, napełnione Bogiem, Eucharystycznym Chrystusem. Wówczas wszystko staj się modlitwą, często także modlitwą bez słów, bo - jak czytam: w Ewangelii - „z obfitości serca mówią usta" (Mt 12, 34). Życzę ta kiego doświadczenia spotkania z Chrystusem, które niech zaowocuje obfitością modlitwy.

============================================================

 KONFERENCJA III

P O T R Z E B A   M O D L I T W Y 

A. W Ewangelii św. Mateusza znajdujemy skargę Jezusa osamotnionego na modlitwie w Ogrójcu. Skarżył się do Piotra: „Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe" (Mt 26,41)

Jezus w obliczu rozstrzygającego momentu swej zbawczej misji domaga się od Piotra i pozostałych uczniów, aby się modlili. Jednak nie jezusowi ta modlitwa jest potrzeba, ale im. Jeżeli nie będą czuwać i modlić się, wówczas przyjdzie na nich pokusa zwątpienia i zniechęcenia, a w rezultacie nastąpi zdrada. Jak wiemy z ewangelicznego opisu, niestety, tak się w istocie stało. Z chwilą aresztowania Jezusa uczniowie rozpierzchli się, a Piotr, mimo że pozostał, niebawem ze strachu wyparł się Mistrza.

 

B. Chrześcijanin, jeśli chce pozostać wiernym uczniem Chrystusa, nie może zaniedbać modlitwy. W przeszłości pojawiały się poglądy głoszące, że modlitwa nie jest konieczna do zbawienia. Na przykład mnich Pelagiusz, żyjący na przełomie IV i V wieku w Bretanii, dał początek herezji, według której człowiek potępia się nie wskutek grzechów czy lekceważenia modlitwy, lecz w następstwie nieznajomości prawdy o Bogu. Rzecz jasna, że z takim poglądem nie można się zgodzić, tym bardziej, że już dawno taką naukę Kościół potępił jako zasadniczy błąd.

C. To, że mamy obowiązek się modlić, jasno wynika z Bożego nakazu. Modlitwa bowiem jest przejawem posłuszeństwa wiary. Pan Jezus wielokrotnie słowem i osobistym przykładem zachęca otaczających go uczniów, aby zawsze się modlili i nie ustawali (por. Łk 18, 1). Podaje im nawet gotowy wzorzec modlitwy w postaci „Ojcze nasz" (Mt 5, 9-15).

     Podobnie św. Paweł wiele razy w swych listach wzywa do modlitwy. Rzymianom poleca: „Weselcie się nadzieją. W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie - wytrwali" (Rz 12, 12).

     Podobnie pisze do Filipian: „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!" (Fip 4, 6). Tak samo pisze Kolosanom: „Trwajcie gorliwie na modlitwie, czuwając na niej wśród dziękczynienia" (Kol 4, 2).

     W listach Pawiowych nie brak także zachęty do nieustannej modlitwy. Do Efezjan pisze: „Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu!" (Ef 6, 18). Również Tesaloniczan napomina: „Nieustannie się módlcie!" (1 Tes 5, 17).

Jak mówiliśmy poprzednio, modlitwa jest spotkaniem, komunią z Bogiem, a więc jest otwieraniem się na Jego wszechogarniającą miłość.

     Jest ona narzędziem dostąpienia łaski Bożej, bez której nie osiągniemy życia wiecznego. Modlitwa jest zatem koniecznym środkiem do zbawienia. Przede wszystkim przez modlitwę doskonali się wiara, nadzieja i miłości - fundament życia duchowego.

     Potrzeba modlitwy wypływa z samej natury człowieka, jako istoty całkowicie zależnej w swym bycie od Stwórcy. W pismach św. Alfonsa Liguoriego, założyciela redemptorystów, znalazłem ciekawy cytat z dziel pewnego starożytnego autora. „Bóg jedne zwierzęta obdarzył rączością, innym dał mocne pazury, innym skrzydła, aby mogły utrzymywać się przy życiu. Człowieka zaś tak stworzył, aby On sam mógł być całą Jego siłą. I rzeczywiście, człowiek nie może sam z siebie osiągnąć zbawienia, gdyż spodobało się Bogu, aby wszystko co człowiek ma albo mieć może, otrzymał z pomocą Jego łaski.

     Modlitwa jest zatem jedynym zwyczajnym środkiem do otrzymania darów Bożych: nadprzyrodzonych i doczesnych.

W tym miejscu można byłoby zapytać: dlaczego mamy modlić o różne konieczne nam dobra? Czyż Bóg, który jest miłością, nie chce nam ich udzielać? Oczywiście że chce, przecież nas kocha - jest samą Miłością! Ponieważ miłość bazuje na godności i podmiotowości osoby, a przejawem tego jest wolność, dlatego On nie chce nas uszczęśliwiać bez naszego udziału. Tak samo postępują mądrzy rodzice, naprawdę kochający swoje dzieci: odpowiadają na ich rzeczywiste i w pełni uświadomione potrzeby, a nie nadskakują dzieciom przedwczesnymi podarkami.

O to chodzi w modlitwie, abyśmy prosząc, przepraszając, dziękując czy uwielbiając, Boga uznali swoim Panem i Zbawcą, a więc tym, od Którego wszystko pochodzi i ku Któremu wszystko zmierza. Chodzi także o to, byśmy przez modlitwę w pełni zdali sobie sprawę z te-go, o czym przypomniał Pan Jezus Marcie, gdy ta skarżyła się na swoją siostrę Marię, że zamiast troszczyć się o wiele rzeczy, potrzeba nam do zbawienia i do szczęścia wiecznego tylko jednej rzeczy - miłości Boga i bliźniego (por. Mt 22, 38).

 

D. Mówiąc o potrzebie modlitwy, warto jeszcze wspomnieć, na¬wiązując do przytoczonych na początku słów Jezusa, że jest ona najskuteczniejszym środkiem walki z pokusą i grzechem. Zły duch atakuje, podobnie jak polują dzikie zwierzęta. Lew czy inny drapieżnik nie rzuca się w środek stada antylop, które w panice po prostu by go stratowały, ale odpędza od stada jedną ofiarę po drugiej i wówczas bezbronne atakuje. Zły duch wie doskonale, że nie ma szans w walce o duszę z człowiekiem, który jest zjednoczony z Bogiem. Byłby to z jego strony atak na samego Boga, który szatana stworzył i któremu on podlega, choć czyni to z nienawiścią. Chrześcijanin zjednoczony z Bogiem przez gorliwą i nieustanną modlitwę może więc powtórzyć za Psalmistą: „Chociaż- bym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną" (Ps 23, 4).

Warto dopowiedzieć jeszcze, że zdolność do modlitwy jest w świecie stworzeń właściwością wyłącznie ludzką. Tylko człowiek się modli, to znaczy w sposób świadomy zwraca się ku swemu Stwórcy. Oznacza to, że zaniedbując modlitwę, stopniowo zatracamy to co najpiękniejsze w człowieku - „obraz i podobieństwo do Boga".

E. Któż z nas nie doświadczał w swoim życiu duchowym pewnej prawidłowości, tej mianowicie, że ilekroć słabła nasza modlitwa, tym bardziej nasilały się najróżniejsze pokusy. Faktem jest bowiem, że grzeszne upadki mają swój początek w zaniedbaniach w modlitwie. Toteż i do nas odnosi się Chrystusowa przestroga: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie!".