Galeria

Kalendarz liturgiczny

 
Sobota II tygodnia adwentu
16 grudnia 2017r.

Pokuta

Pokuta...

  GRZECH, KTÓRY JEST WE MNIE.

Wywiad z Jordanem Śliwińskim OFM Cap

Dlaczego grzech pojawia się w naszym życiu?

To wielka tajemnica. Już Święty Paweł się nad nią zastanawiał: jeśli czynię coś, czego nie chcę, nie czynię tego ja, tylko grzech, który jest we mnie. Wynika to z pewnego skażenia natury ludzkiej, o którym mówi teologia grzechu pierworodnego. Owo pierwsze zło potwierdzane jest poprzez grzechy uczynkowe, które popełnia człowiek. Tak odkrywamy mechanizm grzechu. Dlatego mamy w sobie skłonność do zła, a nie do dobra. To jedna sprawa. Ale jest jeszcze tajemnica zła osobowego, które nas kusi, a więc diabeł, przez którego śmierć weszła na świat. Z zawiści pociąga on człowieka do grzechu.

Czym jest grzech i w jakich sytuacjach najczęściej się pojawia? 

W polskiej świadomości katolickiej grzech jest bardzo mocno zjurydyzowany. Uczymy się na katechezie, że stanowi przekroczenie przykazania Bożego lub ludzkiego w materii ważnej lub mniej ważnej. Odnosimy go do prawa. Natomiast podstawowy dla grzechu jest jego wymiar osobowy: chodzi w nim o wybór przeciw Bogu, czyli wybór zła. Rola prawa polega jedynie na informowaniu o tym, że dany czyn jest zły.

Dlatego trzeba sięgać do archetypów, wzorów osobowych. W Ewangelii wyróżniłbym dwa podstawowe: wzorzec syna marnotrawnego – pragnienie życia samodzielnego, bez Boga i podległości Jemu, opartego o ludzką wiedzę na temat sposobów budowania życia (to dalekie echo wydarzeń z raju) oraz kapłana i lewity z przypowieści o miłosiernym Samarytaninie – nieumiejętności zatrzymania się nad biedą drugiego człowieka. Kapitalnie to komentuje prof. Stanisław Grygiel, który mówi, że ludzie tak postępujący, nie są w stanie zmienić kierunku swojego istnienia, gdyż są zapatrzeni w siebie. Sednem jest egoizm: moje sprawy są najważniejsze i skupiam się tylko na nich. Dzisiaj coraz częściej się zdarza, że ten egoizm się rozszerza, prowadząc np. do samotności we dwoje. Liczę się tylko ja i ona. Reszta jest nieważna.

A zatem grzechem może być zaniechanie dobra?

Święty Jakub mówi: kto umie czynić dobrze, a tego nie robi, popełnia grzech. Dzieje się tak wtedy, kiedy człowiek ma przewróconą skalę wartości – jego „ja” jest najważniejsze i cokolwiek go z owego skoncentrowania na sobie wybija, jest traktowane jako strata. Z tego wynika cała seria grzechów.

Czy każde złamanie prawa jest grzechem?

Nie. Żeby zaistniał grzech, musi być spełniony warunek formalny: dobrowolność i świadomość jego popełnienia. Kiedy śpię i śnią mi się fantazje seksualne czy mordercze, nie odpowiadam za nie. Jeśli jadę samochodem, o który wcześniej zadbałem, jestem trzeźwy i przestrzegam przepisów, a ktoś wejdzie mi pod koła (co obiektywnie jest złem), ja nie mam grzechu. W obydwu przypadkach nie było intencji popełnienia zła. Dlatego przy ocenianiu tego, czy coś jest grzechem, trzeba brać pod uwagę warunki podmiotowe.

Rozróżnianie dobra od zła nastręcza niekiedy trudności…

Bóg mówi do człowieka poprzez sumienie (co oczywiście jest pewną metaforą). To miejsce najintymniejszego kontaktu między nimi. Najczęściej odbywa się to na poziomie uczuć, często negatywnych, jakiegoś wstrętu, poczucia, że to, co się zrobiło, nie było dobre. Trzeba się nauczyć rozpoznawać działanie własnego sumienia, nauczyć się słuchać jego głosu. Ta formacja powinna być nieustanna, ponieważ nie ma sumienia ukształtowanego raz na zawsze. Działa w nim Duch Święty, ucząc rozróżniania grzechu od cnoty, momentu przyjęcia Chrystusa od Jego odrzucenia.

Wspomniał Ojciec o grzechu pierworodnym. W jakich kategoriach go rozpatrywać?

Grzech pierworodny powinniśmy rozumieć szeroko. Święty Bonawentura nie zawęża go do upośledzenia moralnego, ale mówi, że człowiek bez grzechu miał inny zakres poznania: grzech upośledził nie tylko naszą strukturę moralną, ale też poznanie i widzenie rzeczywistości. Jest plamą na całej naszej strukturze ontycznej.

Jak głęboko w naturę człowieka ingeruje grzech?

Do samych podstaw jego bytu. Adekwatne będzie tutaj porównanie do wady skrzywienia kręgosłupa: człowiek chodzi wtedy z trudnością, dużo mniej może udźwignąć, nie podejmuje wielu zadań. Grzech nas osłabia. Sprowadza na niższy poziom. Często trudno to sobie uświadomić, bo myślimy, że obraziliśmy Boga grzechem. Pamiętajmy jednak, że nasze grzechy niczego Bogu nie ujmują. On nie obrazi się na nas jak koleżanka (mówię tak, bo mamy tendencję do antropomorfizowania Boga). Z drugiej strony, rozumiemy też wagę grzechu, patrząc na Chrystusa ukrzyżowanego. Odkupienie nie było „spacerkiem”, to przejście przez nędzę człowieka, przez wszystkie skutki jego grzechu.

 

Wejście w Paschę i Zmartwychwstanie, to nie jest tylko obmycie moralne. Święty Paweł mówi, że po chrzcie jesteśmy nowym człowiekiem, nowym stworzeniem – chodzi mu o nowy sposób bytowania. Jeśli uświadomimy sobie skażenie grzechem natury człowieka, widzimy potrzebę Zbawiciela. Doświadczamy osaczenia grzechem tak bardzo, że sami nie możemy sobie z nim poradzić. Nie jesteśmy jak baron Munchausen, który sam wyciągnął siebie za włosy z bagna. Człowiek o tym marzy. W nowych ruchach religijnych propagowana jest autosoteriologia: medytuj, medytuj, medytuj, a się wyzwolisz. Nie! Poczekaj na Zbawiciela. On cię wyciągnie. Sam możesz robić różne cuda, ale nie oddalisz się od swego grzechu.

Trudno jest żyć, mając cały czas przed oczami prawdę, że jesteśmy słabi i grzeszni. Trudno żyć na co dzień w smutku…

Dlatego przychodzi Chrystus, który wyzwala z grzechu. Kiedy dociera do mnie ta prawda, idę do spowiedzi i wyznaję: zgrzeszyłem, czyli kombinowałem bez Ciebie, Boże. A tam, gdzie Ciebie nie ma, nie ma też życia. Sakrament pokuty jest de facto wołaniem: Boże, potrzebuję Ciebie coraz bardziej, bo gdy sam próbuję, pojawia się śmierć. Nie należy skupiać się na samym grzechu – to jest tragiczne. Dopiero gdy widzę Zbawiciela oraz dane mi w Nim odkupienie i nowe życie, znajduję ratunek.

Podkreślał to Jan Paweł II: człowiek nie może siebie zrozumieć do końca bez przyjęcia prawdy o grzechu, człowiek nie zrozumie siebie bez Chrystusa. Musi pojąć swoją grzeszność, ale grzech nie jest ostatnim słowem o nim. Ostatnim słowem o człowieku jest Jezus Chrystus.

Jak to rozumieć?

Ostatnie słowo o mnie nie wskazuje, że jestem kiepski, tylko zdolny do zła. Bóg mnie kocha: przyszedł, umarł za mnie i w Nim mam przebaczenie grzechów. Jeśli wierzę w Niego, wychodzę ze zła.

Ale robię rachunek sumienia i okazuje się, że składam się z samych grzechów…

To zależy od sposobu, w jaki go przeprowadzam. Często rozumiemy rachunek sumienia jako mikroskop do odnajdywania grzechów. To lekko spaczony obraz. Ma on być rozpoznawaniem działania Boga w moim życiu i mojej na nie odpowiedzi.

 

Jeżeli tylko poszukuję grzechu, mam obraz czarno-biały. Nie jest to jednak prawdziwe postrzeganie, ponieważ w życiu występują wszystkie kolory. I powinienem je dostrzegać – tak zło, jak i dobro. Zachęcam swoich penitentów, aby zaczynali spowiedź od podziękowania za dobro właśnie po to, żeby nie patrzyli na swoje życie wewnętrzne tylko z perspektywy grzechu.

Bywa, że ludzie czują się przymuszeni do oskarżenia siebie w sakramencie pokuty.

Co zrobić, żeby nie bać się spowiedzi?

Podstawową kwestią jest w tym przypadku relacja do Chrystusa. Muszę wiedzieć, z kim o swoim grzechu rozmawiam. Muszę uświadomić sobie, że to ja jestem pobitym człowiekiem porzuconym przy drodze: pobiły mnie moje grzechy, a moim miłosiernym Samarytaninem jest Chrystus – On mnie podnosi, zawozi do gospody i pielęgnuje.

Dopiero wtedy mogę zrozumieć, że sakrament spowiedzi to nie prokuratura, tylko trybunał miłosierdzia. Przychodzę i doświadczam uleczenia – Pan Bóg mnie podnosi. Jest dobrze, wstawaj! Nie chodzi o bycie bezgrzesznym, tylko o stawanie się Bożym.

Ewangelia mówi: idź i pojednaj się z bratem…

To bardzo ważne, ponieważ w Kościele polskim bardzo mocno zindywidualizowaliśmy spowiedź. Zatraciliśmy kontekst eklezjalny, odniesienie do wspólnoty. Trzeba pamiętać, że kapłan, z którym się spotykam w sakramencie pokuty, jest przedstawicielem Boga, ale także Kościoła. Jeżeli zawiniłem, powinienem się pojednać. Jeżeli ktoś się spowiada, że nie miał czasu dla dzieci, to efektem jego nawrócenia będzie przynajmniej podejmowanie prób jego znalezienia. To nie jest tylko moja ścieżka, ona musi być otwarta na drugiego człowieka.

Moi rodzice uczyli mnie jako dzieciaka, żebym przed pójściem do spowiedzi przeprosił domowników, jeśli coś względem nich przeskrobałem. Gdy mama czy tata niesłusznie mnie skarcili, także przychodzili mnie przeprosić. Chodzi o to, żeby wokół sakramentu pokuty naprawiać i budować dobre relacje.

Grzeszę, idę do spowiedzi, nawracam się. Bóg nie traci dla mnie cierpliwości. Również nie traci cierpliwości wobec zła, które dzieje się w świecie. Jak to wyjaśnić?

Bóg jest cierpliwy, ponieważ zawarł z nami przymierze: – Nie ze względu na was to robię, ale na moje słowo. Bóg jest wierny słowu danemu człowiekowi. W związku z tym cały czas okazuje nam miłosierdzie.

 

My chcielibyśmy układać się z Nim jak z bankiem: bierzemy kredyt, spłacamy i jest OK. Tymczasem przed Bogiem zawsze będziemy jak żebracy, którzy proszą: daj. Miłosierdzie Boże pojmujemy jako ograniczone kwantum: jeśli z niego skorzystam sto tysięcy razy, to stutysięczny pierwszy już mi się nie należy. A Bóg ma morze miłosierdzia. I nie wychlapie go jak kałuży.

Co zrobić w sytuacji, kiedy mimo uzyskania przebaczenia grzechów, nadal mnie coś uwiera…

Często bywa tak, że Bóg mi wybaczył, ale ja sobie nie umiem wybaczyć. Popełniłem grzech, w moim przekonaniu straszny, i ciągle na różnych spowiedziach go wyznaję. Wtedy trzeba poprosić spowiednika o specjalne itinerarium, żeby iść w kierunku wybaczenia sobie. Grzech (mój albo czyjś względem mnie – np. przemoc seksualna) może mieć skutki psychologiczne. Wówczas potrzebna jest terapia, która dotknie struktur psychicznych.

Czy istnieje recepta na wyjście z grzechu? Jak z nim walczyć?

Na początku człowiek się uczy, że ma odrzucać pokusę do zła, grzechu ciężkiego. I ma trwać w łasce, w jedności z Bogiem i Kościołem.

Potem bywa tak, że jeśli nie popełnia dłuższy czas grzechów ciężkich, może bardzo łatwo zaspać. I wtedy Pan Bóg zaprasza go do przyjrzenia się sobie, do zastanowienia się, dlaczego popełnił dane grzechy (mniej istotne jest, ile ich było). Jeśli po raz kolejny obraziłem się na tego samego członka rodziny, powinienem zapytać, dlaczego tak się stało, czy problem tkwi w nim czy we mnie, a może w nas obu. Wtedy mogę ten grzech zrozumieć i potraktować pedagogicznie.

Grzech może pokazać prawdę o mnie. Dzięki jej odkryciu mogę odzyskać realizm w spojrzeniu na siebie: żaden ze mnie geniusz, jak mi się wydawało, tylko zwyczajny kiepściuch. Świadomość o własnym grzechu uczy pokory. Wtedy o wiele mocniej odbieram miłosierdzie Boże: dostrzegam wielkość Bożego daru, który wcale mi się nie należy. Poznaję, że każde uczynienie dobra nie zależy ode mnie, tylko od Boga.

Zalecam posiadanie stałego spowiednika, bo nie ma dwóch takich samych sytuacji. Jest konkretny człowiek, konkretny przypadek, konkretny grzech, który może wypływać z bardzo różnych uwarunkowań. Nie ma ogólnej recepty.

Co zrobić w sytuacji, kiedy grzech tak bardzo nas przytłacza, że się poddajemy i porzucamy dalsze wysiłki, by z niego wyjść?

Nazywam to pokusą drugiego stopnia. Na początku jesteśmy kuszeni do konkretnego zła. Potem, gdy ono zawładnie naszym życiem, pojawia się pokusa beznadziejności: już nic z tym nie zrobię. Wtedy penitentom mówię: uważaj, bo tu śmierdzi siarką. Jeden jest ojciec beznadziejności – zły duch. I tylko tam, gdzie on się pojawia, nie ma szansy. Jeżeli wierzymy w Chrystusa i Jego zwycięstwo nad Szatanem, grzechem i śmiercią, to zawsze jest nadzieja. Choćbyś sto tysięcy razy upadł i tak powstaniesz…

Jak szukać tej siły w sobie?...

Nic w sobie! W Chrystusie!!!!!!!!!!!!!!!

To nie jest takie łatwe…

A kto powiedział, że Ewangelia jest łatwa!? Do tego potrzebna jest wiara, bez niej nie ma zrozumienia.

Mamy tendencję do upodabniania naszych zachowań do większości, a dzisiejsza kultura niechrześcijańska zaciera granicę między dobrem a złem. Czy to nie usprawiedliwia naszego postępowania?

Ja nie wiem, kiedy była kultura chrześcijańska. Mówi się, że w średniowieczu. A przecież wtedy do kościoła chodziła jedna trzecia ludności. Tak jak teraz. Dane historyczne demitologizują takie proste podziały. Byłbym ostrożny.

Myślę, że dzisiaj w rozróżnianiu dobra od zła pomaga nam dużo większa wiedza o człowieku i jego motywacjach. Na pewno w wielu sytuacjach możemy lepiej zrozumieć jego grzech. Wiemy bowiem, że pewne zachowania mogą być niedobrowolne, w związku z czym odpowiedzialność osobista może zostać ograniczona lub zniwelowana przez czynniki psychologiczne albo społeczne.

Z drugiej strony dzisiejsza kultura ma tendencję do relatywizmu i indywidualnej oceny moralnej przez każdą jednostkę. Może to skłaniać do usprawiedliwiania się, uznania, że może coś nie do końca mnie obowiązuje. Dlatego chrześcijanin musi się formować, kształtować sumienie. Musi być otwarty na głos Kościoła, bo inaczej ulegnie tendencji do rozmywania prawdy o grzechu i odpowiedzialności.

Jak ma postępować chrześcijanin wobec nierozstrzygniętych problemów moralnych?

Pytać i szukać. Najpierw swojego sumienia. Jeśli nie daje ono jasnych odpowiedzi i mamy wątpliwość, wtedy powinniśmy się zwrócić do autorytetu, czyli do Kościoła.

Od prawdy nie należy uciekać. Sakrament pokuty to wielka koalicja przeciwko grzechowi. Są w niej: grzesznik, Bóg, Kościół i kapłan. Wszyscy przeciwko grzechowi. Ważne, żeby każdy spowiadający się zrozumiał, że Bóg, Kościół i spowiednik są po jego stronie. Po to, żeby on mógł wyjść z grzechu, zwyciężyć zło

===========================================================

SUMIENIE INSTRUKCJA OBSŁUGI

 JAK POSŁUGIWAĆ SIĘ SUMIENIEM?

Jak je pielęgnować i utrzymywać w stanie pełnej sprawności?

GRATULACJE!

Gratuluję, otrzymałeś od Boga sumienie – jeden z Jego najcenniejszych darów. To dzięki sumieniu możemy rozpoznawać w naszym życiu, co jest dobre, a co złe. Zalecamy uważne przeczytanie instrukcji obsługi, która objaśnia, jak właściwie posługiwać się sumieniem, jak je pielęgnować i utrzymywać w stanie pełnej sprawności. Jednocześnie życzymy wielu dobrych wyborów!

BEZPIECZEŃSTWO

Nie ignorować głosu sumienia !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Wewnętrzny osąd sumienia przynosi owoce dopiero wtedy, gdy podejmie się wskazywane przez niego działania: zacznie realizować dobro lub też zaniecha się czynienia zła. Ignorowanie głosu sumienia niesie ze sobą poważne niebezpieczeństwo. Odpowiedzialnością za zdarzenia wynikłe z postępowania wbrew własnemu sumieniu lub zaniechania działań, do których sumienie nas wzywa, zostanie obarczony użytkownik.

NIEBEZPIECZEŃSTWO DEFORMACJI

Sumienie powinno być nieustannie kształtowane i rozwijane. Nie jest przy tym całkowicie autonomiczne i niezależne. By działało prawidłowo, musi odnosić się do wartości i prawdy, które istnieją poza człowiekiem: do Boga i Jego prawa. Dlatego we właściwym posługiwaniu się sumieniem tak ważne jest jego pielęgnowanie i czuwanie, by nie zostało zdeformowane.

Kierowanie się zdeformowanym sumieniem niesie ze sobą realne zagrożenie dla relacji do samego siebie i innych ludzi, a także pogłębia rozdźwięk między nami, a Bogiem i Jego prawem. Dlatego już na początku chcemy zwrócić szczególną uwagę na rozdział „Czyszczenie i konserwacja”. Zawarte w nim wskazówki pomogą uniknąć niebezpieczeństwa uszkodzenia sumienia i długo cieszyć się jego głosem, wskazującym pewną drogę do życia w bliskości z Bogiem, w dobrych relacjach z innymi ludźmi i w zgodzie z sobą samym.

O P I S

Sumienie to intuicyjna zdolność, dzięki której człowiek jest w stanie osądzać wartość czynów, zarówno już dokonanych, jak i przyszłych. Jest to nie tyle wiedza teoretyczna o dobru i złu, co praktyczna umiejętność stwierdzenia, że coś było, jest lub będzie dobre albo złe.

Tak rozumiane sumienie należy do istotnych elementów ludzkiej natury. Jego wskazania mają decydujący wpływ na dokonywane wybory, stanowi ono podstawę osobowości człowieka i jest motorem jego dążenia do doskonałości.

Sumienie jest zarazem tym miejscem, w którym człowiek może przekraczać samego siebie, wchodząc w dialog z Bogiem. To najtajniejszy ośrodek i sanktuarium człowieka, w którym rozbrzmiewa głos mieszkającego w nim Boga. Ten dialogiczny wymiar sumienia wskazuje na istotną prawdę o tym, że samo w sobie nie stanowi ono ostatecznej normy dobra i zła. Rozeznanie, co jest dobre, a co złe, dokonuje się w sumieniu wyłącznie dzięki nieprzerwanemu odniesieniu do Boga i prawdy. Słowa „dialog” i „sanktuarium” najlepiej oddają niezwykły charakter sumienia, w którym realizuje się tajemnica łaski i wolnej woli człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boga.

UŻYTKOWANIE

W życiu codziennym

Sumieniem możemy posługiwać się na co dzień, dokonując małych i dużych wyborów, podejmując takie czy inne działania. Nierzadko bywa tak, że po dokonaniu jakiegoś spontanicznego wyboru, w toku jego realizacji sumienie odzywa się, wzywając nas do zatrzymania się i zmiany postępowania. W ten sposób, jeśli posłuchamy jego głosu, dokonuje się w nas proces nawrócenia.

Dobrym przykładem może być tutaj ewangeliczna przypowieść Jezusa o dwóch braciach, których ojciec poprosił, by poszli pracować w winnicy. Drugi z braci, który w pierwszym odruchu powiedział „nie”, po chwili zastanowienia, powodowany właśnie głosem sumienia, zmienił swoje nastawienie i poszedł za wolą ojca.

Wrażliwość na wewnętrzny głos sumienia w takich sytuacjach jest bardzo ważna. Ponieważ jesteśmy ludźmi słabymi, skażonymi przez grzech pierworodny, nastawionymi przede wszystkim na swoją wygodę i unikającymi wysiłku i poświęcenia, nasze pierwsze odruchy mogą być właśnie takie – egoistyczne i skoncentrowane na sobie. Dobre sumienie przynosi nam wtedy ratunek, a jego słuchanie stanowi okazję do zaparcia się siebie, zmiany postępowania, stopniowego kształtowania mentalności, która w przyszłości może stać się cnotą zapewniającą wolne i spontaniczne wybieranie dobra.

WYRZUTY SUMIENIA

Wewnętrzny głos sumienia objawiający się w nachodzących nas wątpliwościach może w niektórych sytuacjach przybierać stałą i natężoną formę myśli zwanych „wyrzutami sumienia”, które nie będą nam dawać spokoju. Są to ważne chwile duchowej walki, podczas których możemy lepiej poznać siebie i zbliżyć się do Boga. Ważne jest, by w takich momentach nie zagłuszać w sobie tego wewnętrznego głosu, choćby był on trudny i wymagający. Trzeba pozwolić mu objawić do końca prawdę o nas i dać się poprowadzić drogą, którą nam wskazuje, choć wydaje się, że całe zadanie nas przerasta. Każdy wyrzut sumienia płynący z wewnętrznego dialogu z Bogiem powinien być przeżywany w ścisłej z Nim relacji, w zaufaniu, powierzeniu siebie Jego przebaczającej miłości – co najpełniej realizuje się w sakramencie pojednania. To właśnie spowiedź, z całą jej dynamiką prowadzącą od badania własnego serca, poprzez wewnętrzny żal, do wyznania grzechów podczas spotkania z miłującym Ojcem, który wskazuje drogę przemiany i nawrócenia, jest sakramentem oczyszczającym sumienie i może przynieść pokój i radość.

RACHUNEK SUMIENIA

Szczególnym sposobem wsłuchiwania się w wewnętrzny głos serca jest rachunek sumienia – forma modlitwy praktykowana szczególnie w kontekście przygotowania do spowiedzi, ale też zalecana jako codzienna praktyka stawania ze swoim życiem przed Bogiem w sanktuarium naszego sumienia. Jego szczególna wartość polega na tym, że prowadzi do spotkania z Bogiem nie tylko na płaszczyźnie myśli, planów, pobożnych wyobrażeń, ale przede wszystkim na płaszczyźnie naszego codziennego życia – takiego, jakie ono jest. W ten sposób Boże prawdy i słowo Ewangelii mają szansę wcielać się w nasze życie, a my w pokornym stawaniu przez Bogiem przeżywamy kondycję grzesznika nieustannie potrzebującego Bożego miłosierdzia i doświadczamy mocy Ducha Świętego, który nas przemienia.

Dlatego w przeprowadzaniu rachunku sumienia tak ważne jest, by nie tylko skupiać się na wyrzutach i upadkach, ale też starać się dostrzegać te momenty, w których głos sumienia zapraszał nas do radykalniejszego pójścia drogą wiary i miłości. Są to chwile, w których Duch Święty pociągał nas na drogi nowego życia. Możemy dziękować Mu za to, że dał nam siłę, by odpowiedzieć na Jego natchnienie. Możemy też, gdy przeoczyliśmy moment łaski – być może bojąc się Bożego wezwania – prosić o odwagę, by kolejnym razem podążyć za Jego głosem. W ten sposób rachunek sumienia może stać się twórczą i owocną modlitwą, której stałe praktykowanie, zwłaszcza gdy zostanie połączona ze słuchaniem słowa Bożego, zapewni nam solidną i rzetelną formację sumienia.

KONSERWACJA I CZYSZCZENIE

Sumienie nie jest samo w sobie doskonałe, niezmienne i nieomylne. Tak naprawdę rozwija się wraz z człowiekiem, z jednej strony ma w sobie tę niezwykłą „iskrę Bożą”, a z drugiej podlega nieustannemu kształtowaniu. Jest jak cenny, szlachetny diament, który wymaga umiejętnego szlifowania, by nabrać prawdziwej wartości.

Nasze sumienie jest formowane już od dzieciństwa. Ma na nie wpływ wychowanie, szkoła, wzrastanie w relacjach w rodzinie i w gronie rówieśników. Tego, co jest dobre, a co złe, uczymy się najpierw od innych, ale też od razu „włącza” się w nas osobisty ośrodek sumienia, w którym odkrywamy naszą wolność i zdolność do samodzielnego osądzania i dokonywania wyborów, a także brania za nie odpowiedzialności.

 

WŁAŚCIWA „KONSERWACJA I CZYSZCZENIE”,CZYLI FORMACJA SUMIENIA PRZEBIEGA W DWÓCH PODSTAWOWYCH KIERUNKACH.

I.                  P O Z N A N I E   S I E B I E 

Pierwszy z nich to poznawanie siebie, swoich uczuć i ich źródeł, swoich mocnych i słabych stron, dobrych i złych przyzwyczajeń, mechanizmów wpływających na nasze zachowanie i wybory. To bardzo ważna psychologiczna sfera kształtowania dobrego sumienia. Jedną z podstawowych cech właściwie funkcjonującego sumienia jest umiejętność stawania w prawdzie, właściwy dystans do siebie, umiejętność spojrzenia z boku na własne zachowania i reakcje. Bez tej zdolności, chociaż będziemy się starali przykładać ogromną wagę do kierowania się prawem Bożym, w istocie możemy nie dotykać realnych problemów. Pozostaniemy zamknięci na prawdziwy głos sumienia przytłoczonego fałszywym obrazem siebie i świata.

Osobista dojrzałość jest niezbędnym fundamentem podejmowania wysiłku podążania za głosem sumienia, który nieraz wzywa do rzeczy trudnych, wymagających, domagających się wyrzeczenia i zaparcia się siebie. Dlatego każdy wysiłek zmierzający do lepszego poznania siebie, pracy nad sobą, kształtowania charakteru i osobowej dojrzałości jest w istocie formacją dobrego sumienia.

Drogowskazy dla sumienia

II.          DRUGI KIERUNEK TO KSZTAŁTOWANIE SUMIENIA W OPARCIU O PRAWDZIWE WARTOŚCI.

Musimy zdawać sobie sprawę, że sumienie nie jest autonomiczne i samo nie tworzy wartości. To rodzaj czujnika posiadającego zdolność rozeznawania dobra i zła, o których ostatecznie stanowi sam Bóg, Stwórca i Ojciec wszystkiego, co istnieje. Dlatego tak ważna dla rozwoju sumienia jest płaszczyzna wiary, modlitwy, słuchania słowa Bożego, przyjmowania sakramentów, uczestnictwa w życiu Kościoła. Zbliżając się do Boga, poznajemy treść i głębokie znaczenie Jego przykazań, które są niezbędnymi drogowskazami dla naszego sumienia. Poruszając się w ich obrębie, możemy mieć pewność, że nie zbłądzimy i będziemy mogli bezpiecznie podążać drogą naszego życia.

Nie możemy jednak zapominać, że sercem wiary chrześcijańskiej jest spotkanie z osobą Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka, naszego Brata i Odkupiciela. Jezus wypełnił prawo przykazań i dał nam nowe prawo miłości. Dlatego też sumienie chrześcijanina ostatecznie nie kształtuje się w relacji do zbioru przepisów, nakazów i zakazów, ale w relacji do żyjącego Chrystusa, który jest najwyższą wartością i punktem odniesienia dla osądów naszego sumienia. Chodzi o to, by wzrastać w bliskości z Nim, poznawać Go i kochać oraz pozwalać, by Jego przykład i Jego Duch coraz bardziej nas przenikał i nami kierował. Sumienie zakorzenione w relacji z Chrystusem może sprawić, że nasze osądy i wybory będą takie, jakich On by dokonał, a ostatecznie o to właśnie chodzi.

M O D L I T W A

Pomocą w formowaniu sumienia – zarówno w wymiarze pracy nad sobą, jak i zbliżania się do Boga – są konkretne narzędzia. Pierwsze z nich to szczera, głęboka, systematyczna modlitwa: chwila wyciszenia, stanięcie w obecności miłującego Boga, sięgnięcie do Pisma Świętego i próba odczytania bieżących wydarzeń w jego świetle.

Formowanie sumienia to także rozsądny wybór tego, czego słucham, co oglądam i co czytam. Gdy dobrze się rozejrzę, znajdę wiele wspaniałych książek, filmów, audycji, stron internetowych, które pobudzają do myślenia, inspirują do dobra. Gdy korzystanie z tych źródeł umiejętnie połączymy z duchową lekturą Pisma Świętego, sumienie może się pięknie rozwijać i pomagać we właściwym rozeznawaniu i realizowaniu ideału życia wiarą w świecie. Musimy pamiętać, że bezmyślne przyswajanie treści wypaczających chrześcijański obraz człowieka i moralności nie pozostaje bez konsekwencji. Powoli drąży serce i zatruwa sumienie, osłabia je, usypia, sprawia, że coraz więcej rzeczy podlega samousprawiedliwieniu, oddala od Boga i prawdy.

SPOWIEDŹ

I KIEROWNICTWO DUCHOWE

Ponieważ sumienie nie jest autonomiczną normą dobra i zła, szczególną rolę w jego formowaniu ma do spełnienia sakrament pojednania i kierownictwo duchowe. Każdy z etapów spowiedzi – rachunek sumienia, żal za grzechy, postanowienie poprawy – dotyka sfery sumienia i je rozwija, uwrażliwia, dopuszcza do głosu, dzięki czemu może ono wpływać na nasze życie. Następujące później szczere wyznanie grzechów, krótka rozmowa czy choćby wysłuchanie nauki spowiednika jest niezwykle istotnym momentem konfrontacji naszego sumienia z punktem odniesienia od nas niezależnym.

To moment działania łaski, w którym Pan Bóg nie tylko nam przebacza, ale bardzo często oświeca też serce przez wyraźne potwierdzenie naszego moralnego osądu lub przez zwrócenie uwagi na kwestie, które mniej lub bardziej świadomie ukrywaliśmy nawet przed sobą.

Ze względu na ten moment szczególną wartość w formowaniu sumienia ma posiadanie kierownika duchowego lub stałego spowiednika, który zna prawa życia duchowego i chce nam pomóc.

Co zrobić, gdy… ? Moje sumienie jest niewrażliwe, odzywa się bardzo rzadko ?

Może to być oznaką sumienia szerokiego. Takie sumienie jest niewrażliwe na grzech, może go lekceważyć, a nawet usprawiedliwiać (wtedy mówimy o deprawacji sumienia). Objawia się ono coraz rzadszym przystępowaniem do sakramentu pojednania, spłyceniem i powierzchownością spowiedzi.

W takiej sytuacji trzeba podjąć wytrwałą modlitwę o dobre sumienie. Trzeba też pogłębionej, systematycznej formacji duchowej i religijnej, szczególnie w dziedzinie zasad moralnych. Pomocne bywa zaangażowanie się w życie jakiejś małej wspólnoty żywego Kościoła, w której bezpośrednie relacje z innymi ludźmi dotykające sfery wiary i moralności będą formowały sumienie i pomogą znaleźć właściwe granice. Zaleca się też rekolekcje i systematyczną spowiedź połączoną z kierownictwem duchowym.

Często – nawet w banalnych sytuacjach – zastanawiam się, czy nie popełniam grzechu ciężkiego

Tak zwykle reaguje sumienie skrupulanckie (wąskie), czyli nadwrażliwe i nadmiernie bojaźliwe, które widzi grzech ciężki tam, gdzie go nie ma. Przyczyny ukształtowania się takiego sumienia mają swoje źródło w psychice i w braku zaufania do Boga jako kochającego Ojca. Skrupuły mogą mieć różne nasilenie i często są prawdziwą udręką dla tego, kto ich doświadcza. Są też poważną przeszkodą we wzrastaniu w bliskiej relacji z Bogiem opartej na ewangelicznym przylgnięciu przez Chrystusa do Ojca w Duchu Świętym.

Leczenie takiego sumienia winno zmierzać w kierunku budzenia zaufania do Boga. Ważne jest posiadanie stałego spowiednika lub kierownika duchowego i uczenie się całkowitego posłuszeństwa jego wskazówkom i rozeznaniu. Sytuacje trudniejsze mogą wymagać specjalistycznej terapii psychologicznej.

Czasem nachodzi mnie wątpliwość, czy moje sumienie jest dobrze ukształtowane i czy mogę w pełni ufać jego osądom

Każde sumienie może zbłądzić w pewnych sprawach. Dlatego tak ważne jest ciągłe poszukiwanie prawdy (nie tylko w znaczeniu intelektualnym) i dopasowanie do niej swojego życia. Głębokie życie duchowe, szczerość i pokora, znajomość siebie i otwartość na Ducha Świętego sprawią, że nawet jeśli w jakiejś kwestii nasze sumienie da błędne wskazanie, to sytuacja ta nie będzie trwała długo, a doświadczenie poszukiwania prawdy jeszcze bardziej zbliży nas do Boga i utwierdzi na drodze do Niego.

Człowiek kierujący się błędnym sumieniem – jeśli błąd nie jest przez niego zawiniony – nie popełnia grzechu. Jednak nie można powiedzieć, że wszystko jest w porządku. Obiektywnie taki czyn pozostaje złem, przynosi uszczerbek i jest przeszkodą w drodze do Boga; może też szkodzić innym. Dlatego tak ważne jest nawrócenie i modlitwa słowami Psalmu 19: „Kto jednak dostrzega swoje błędy? Oczyść mnie od tych, które są przede mną ukryte”.

GWARANCJA I SERWIS

Kto w swoim życiu będzie dobrze i z zaangażowaniem kształtował swoje sumienie i konsekwentnie kierował się jego głosem, może mieć gwarancję, że nie zbłądzi, będzie pełnił wolę Bożą i osiągnie świętość. Nieprzypadkowo świętych nazywa się często „ludźmi sumienia”.

Na sumienie otrzymaliśmy gwarancję dożywotnią. Na każdym etapie życia, gdy zauważymy, że nasz wewnętrzny osąd szwankuje, zawsze możemy zwrócić się do Boga, bo On, niezależnie od tego, jak bardzo rozwinęła się choroba naszego sumienia, może dać nam serce nowe i czyste.

Proces leczenia i naprawy sumienia, choć podlega gwarancji, bywa długotrwały i bolesny, a konsekwencje złych wyborów często pozostawiają trwałe ślady. Dlatego troska i modlitwa o dobre sumienie powinna zawsze nam towarzyszyć, byśmy z jego pomocą uświęcali siebie i innych i nie musieli odsyłać go do naprawy.

 ==========================================================

 5 WARUNKÓW DOBREJ SPOWIEDZI

  Bóg jest miłością, tak wielką, że w oczach ludzkich może uchodzić za szaleństwo. Bo czyż nie jest szaleństwem wywyższenie krzyża? I właśnie stąd wypływa prawda o miłosierdziu: Bóg wychodzi do mnie z otwartymi ramionami i za każdym razem, gdy upadam, jest gotowy do podjęcia dialogu miłości. Dzięki temu mogę odkrywać zupełnie inny wymiar sakramentu pojednania. Uświadomić sobie, że nie znajduję się w sądzie, ale w domu Ojca, który patrzy na mnie z miłością. On nie jest bezkrytyczny, ale świadomy mojej słabości, wkłada mi pierścień na palec, zakłada czystą szatę i każe przygotować ucztę.

 

Potrzeba przystępowania do sakramentu pojednania podyktowana jest pragnieniem nieustannego podtrzymywania miłosnej relacji z Bogiem – to przestrzeń, gdzie ja jestem z Nim. Krzyż w konfesjonale obrazuje istotę tego sakramentu. Często wydaje się nam, że to wiemy, ale samo rozumienie nie wystarcza. Najważniejsza jest świadomość serca. Dopiero ona sprawia, że człowiek staje przed kratkami konfesjonału bez lęku.

Słowo konfesjonał pochodzi od łacińskiego confessio, czyli wyznanie. Bardzo często zdarza się, że tę czynność pojmujemy jednostronnie – wyznajemy swoje grzechy i na tym się kończy. Skoro jednak w konfesjonale znajdujemy krzyż – symbol najbardziej radykalnego sposobu wyrażenia miłości – spowiedź musi być także rozumiana jako wyznanie do nas skierowane. Dlatego można powiedzieć, że sakrament pojednania to zderzenie dwóch wyznań: miłości Jezusa i grzeszności człowieka. Kiedy w penitencie pogłębia się ta świadomość, wtedy całkiem inaczej przeżywa spowiedź – jest ona odczytywana jako relacja osób.

Gdy spojrzymy na relacje osobowe, odnajdziemy mechanizmy pozwalające z łatwością rozpoznać wyrządzone zło: najpierw pojawia się jego świadomość, później potrzeba stanięcia twarzą w twarz z daną osobą i otwartego przyznania się do popełnionego czynu, wyznania żalu, przeproszenia i – w miarę możliwości – naprawienia wyrządzonych krzywd. Jeżeli przeniesiemy tę sytuację na płaszczyznę sakramentu pojednania, zauważymy, że warunki dobrej spowiedzi odpowiadają tym poszczególnym etapom.

I.                  RACHUNEK SUMIENIA

To pierwszy krok spowiedzi. Od niego zależy nasze wyznanie, choć nie musimy przychodzić na spowiedź z listą grzechów wypisanych na kartce. Rachunek sumienia powinien obejmować nie tylko nasze złe czyny. Jezus na Sądzie Ostatecznym nie będzie nas pytał tylko o wyrządzone przez nas zło, ale także o dobro, którego nie spełniliśmy. Sakrament pojednania, ten szczególny przejaw miłości Pana Boga, ma nam pomóc w podjęciu postanowienia poprawy i zmiany postępowania.

II.              ŻAL ZA GRZECHY

Po przeprowadzeniu rachunku sumienia za popełnione grzechy trzeba żałować. Jeśli żal za grzechy rodzi się z lęku przed karą, określany jest jako niedoskonały (doskonały rodzi się ze względu na miłość Jezusa). Często żałujemy z uwagi na siebie, ponieważ zraniony zostaje nasz egoizm i odczuwamy dyskomfort. Żal jednak to nie tylko kwestia naszych uczuć, ale umiejętność dostrzeżenia Boga jako Osoby, jako Miłości: Żałuję ze względu na Ciebie, Boże i również ze względu na Ciebie chcę zmienić moje życie.

III.           POSTANOWIENIE POPRAWY

Ta część spowiedzi stanowi konsekwencję żalu. Czasem wydaje się nam, że jeżeli udowodnimy komuś jego pogrążenie w złu, to najlepiej wyręczymy Pana Boga. A jest wprost przeciwnie: Pan Bóg chce dostrzegać w człowieku dobro, na którym można zbudować to, co piękne. Kapłan w konfesjonale powinien pomóc wyzwolić w penitencie pragnienie budowania nowego świata, dać impuls nadziei, zostawić duchowy pokarm, którym można się karmić po zakończeniu spowiedzi. Gdy człowiek odkrywa, że w oczach Boga nie jest przegrany, to budzi się w nim nadzieja i pragnienie zmiany. Zaczyna wierzyć, że może być inaczej.

IV.            SZCZERA SPOWIEDŹ

Kolejny krok to wyznanie win. Są osoby, które przychodzą do spowiedzi ze świadomością spotkania z Jezusem: Panie Jezu, bardzo Cię kocham. Ostatni raz spotkałem się z Tobą miesiąc temu. Kapłan, którego postawiłeś na mojej drodze, prosił mnie, abym zbliżył się do Ciebie poprzez lekturę 2 Listu św. Pawła do Koryntian. Doświadczyłem wówczas namacalnego działania Słowa Bożego w konkretnym aspekcie mojego życia. Jednak w ostatnim czasie znów nie udało mi się zapanować nad sobą, nad moim ułomnościami, za co chcę Cię teraz przeprosić, bo wiem, że w ten sposób odgrodziłem się od Twojej miłości. Bóg przyjmuje grzechy człowieka, ponieważ ukochał go tak bardzo, że jest w stanie wybaczyć wszystko, jeżeli tylko człowiek potrafi się do tego przyznać i prosić o przebaczenie.

Wielu ludzi zniechęca do spowiedzi fakt, że ciągle muszą wyznawać te same grzechy – powierzchowne traktowanie sakramentu pojednania powoduje, że nie próbują nad sobą pracować. Jednym z impulsów do duchowej przemiany może być dla nich odpowiedź na pytanie o to, który z wymienionych grzechów stanowi dla nich największy problem. Zmusza ona do refleksji, wytrąca z automatyzmu, a często zapoczątkowuje konkretną pracę.

Penitentom może przeszkadzać również forma spowiedzi. Trzeba tutaj wspomnieć, że choć kościół stanowi naturalną przestrzeń świętości, to sakrament pojednania wszędzie jest tak samo ważny: klękamy przecież przed Jezusem i Jemu wyznajemy swoje grzechy – w tym wyraża się duch skruszony i pokorne serce.

V.               ZADOŚĆUCZYNIENIE PANU BOGU I BLIŹNIEMU

W sakramencie pojednania nie da się oczywiście pominąć elementów sprawiedliwości i kary. Wynika to stąd, że jest on stawaniem w prawdzie. Pokuta ma aspekt kary, ale w znaczeniu biblijnym: Bóg mówi, że tych, których kocha, karci i ćwiczy. Trudno to sobie uzmysłowić, gdy za pokutę trzeba odmówić jeden raz modlitwę „Ojcze nasz”, ale w przypadku konieczności podjęcia konkretnych działań wobec drugiej osoby taka świadomość na pewno się pojawi. Zawsze należy pamiętać, że pokuta jest niewspółmierna do zła wyrządzonego Bogu i ludziom. Jeżeli jednak jej nie odprawiamy, oznacza to, że nie ma w nas pragnienia zmiany. Trudno wtedy spodziewać się, że sakrament stanie się dla nas miejscem rozwoju duchowego.

Zdarza się czysto ekonomiczne traktowanie zadośćuczynienia: jeżeli ukradłem – muszę oddać, jeżeli pokłóciłem się – należy przeprosić. Ale trzeba także pamiętać, że jest ono przestrzenią, w której można swobodnie rozwinąć wyobraźnię w praktykowaniu miłości!

Owocem sakramentu pojednania jest łaska uświęcająca i uczynkowa. W języku duchowym łaska oznacza miłość: komu wiele wybaczono, ten wiele ukochał. Takie rozumienie powoduje konieczność podjęcia konkretnej zmiany – nie chodzi o rewolucję w życiu, można zacząć od drobiazgów. Stały spowiednik i regularna spowiedź będą środkami pomocnymi w tym procesie – wtedy istnieje szansa na większą mobilizację do pracy nad sobą.

000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

  G D Y   S U M I E N I E   B O L I  

Niezdrowe poczucie winy sprawia, że czujemy do siebie niechęć i gniew. Ale nawet mając bolesną świadomość własnej grzeszności, powinniśmy żywić wobec siebie przede wszystkim miłość.

W duchowości chrześcijańskiej często podkreśla się rolę wrażliwego sumienia, o które powinna dbać osoba wierząca. Z drugiej strony w kulturze masowej, w tym w literaturze psychologicznej, także tej dostępnej w popularnych pismach, mówi się często o szkodliwym, fałszywym poczuciu winy, zachęcając do wyzbycia się go w celu zachowania równowagi wewnętrznej.

Jak ma się owo zdrowe, wrażliwe sumienie do szkodliwego poczucia winy.

NIEZDROWE POCZUCIE WINY

Wydaje się, że problem jest znany – wbrew pozorom – od dawna. Wypowiada się na ten temat choćby Ojciec Pio: „Duch Boga jest duchem pokoju. Z powodu naszych grzechów odczuwamy ból, ale – ze względu na Boże miłosierdzie – jest on pełen spokoju, pokory i ufności. Natomiast duch szatana – przeciwnie: podnieca, zacietrzewia i sprawia, że odczuwamy gniew skierowany przeciw nam samym, a tymczasem samym sobie winniśmy okazywać przede wszystkim miłość. Stąd, jeżeli pewne myśli cię wzburzają, pomyśl, że to wzburzenie pochodzi od szatana, a nigdy od Boga, który, będąc duchem pokoju, obdarza cię spokojem”.

Z tej wypowiedzi wynikają konkretne wnioski. Kiedy sumienie „mówi” o naszych grzechach, odczuwamy ból, ale kiedy jest on zanurzony w Bożym miłosierdziu, o którym nie zapominamy ani na moment, wtedy przyjmujemy go pokornie, ze spokojem i ufnością. Ten ból nie oddziela nas od Boga, a wręcz przeciwnie – w duchu pokory jeszcze mocniej kieruje nas ku Niemu. Dla odróżnienia owo niezdrowe poczucie winy, które sprawia, że czujemy do siebie niechęć lub wręcz gniew, pochodzi wprost od szatana. 

Ze słów Ojca Pio wynika, że nawet mając bolesną świadomość własnej grzeszności, powinniśmy żywić wobec siebie – zamiast zacietrzewienia i gniewu – przede wszystkim miłość. Bo „to prawda, że Bożej łasce częstokroć towarzyszy światło, które ukazując nasze nieprawości, może wywołać w nas przygnębienie. Ale to światło zawsze ukazuje nam także Boże miłosierdzie; pochodzi ono bowiem od Ojca, który kocha i zbawia”.

RYGORYZM

Niektórzy pobożni ludzie w pewnym sensie się tyranizują, biorąc na swoje barki coraz więcej religijnych praktyk i uczynków albo praktykując rygorystyczną ascezę, m.in. w formie postów. Podkreślają oni też konieczność perfekcyjnej czystości na polu moralności. Jeśli takie postawy zakorzenione są w duchu łagodności i wypływają z intencji zbliżenia się do Boga, wymagają podziwu i uznania. Gorzej, jeśli są one praktykowane w duchu rygoryzmu, karania siebie za nieczyste sumienie. Warto podkreślić, że to najprawdopodobniej nie sumienie podpowiada takie zachowania, lecz właśnie owo niezdrowe poczucie winy. Niezwykle ważna okazuje się wtedy umiejętność rozróżnienia, z jakiego ducha bierze się dana postawa. Jeśli ewidentnie uwidacznia się w niej gniew skierowany ku własnej osobie, a zazwyczaj także wobec otoczenia (wyrażający się wyrzutem, że nie przyjmuje ono ascetycznej postawy), wysoce prawdopodobne jest, że impuls do jej przyjęcia nie pochodzi „od Ojca, który kocha i zbawia”. Przecież jakiekolwiek praktyki religijne, w tym niedzielna Msza Święta, nie zostały pomyślane jako ciężar nałożony na barki człowieka, „bo nie człowiek jest dla szabatu, lecz szabat dla człowieka”, i to nie człowiek ma im służyć, lecz one jemu.

W czym zatem przesadny rygoryzm ma swe źródło? Żeby to zrozumieć, najczęściej trzeba cofnąć się do dzieciństwa. Kiedy dziecko odczuwa ból z powodu wyrządzanej mu krzywdy, stara się go stłumić. Tłumienie bólu prowadzi do tego, że gasi ono – podświadomie – wszelkie uczucia. Stara się nie dopuszczać nikogo zbyt blisko siebie. Zwykle przyjmuje ono taką postawę obronną, gdy lekceważona jest jego odrębność i niepowtarzalność, a uczucia ośmieszane. A dzieje się tak nie tylko w rodzinach patologicznych, bo, niestety, brakuje nam umiejętności prawdziwie bezinteresownego kochania, wolnego od manipulacji poczuciem winy (najczęściej zupełnie nieświadomie używanej). Dziecko, które nie jest bezinteresownie kochane, a dawanej przez nie miłości się nie przyjmuje, w głębi swej duszy zostaje głęboko zranione. Prowadzi to do wewnętrznego zamknięcia, charakteryzującego się tym, że jako dorosły już człowiek sądzi, że miłość jest mu niepotrzebna.

Ludzie zranieni w ten sposób, chroniąc się przed potencjalnymi kolejnymi krzywdami (co wynika z braku miłości), izolują się – najczęściej zupełnie nieświadomie – od innych ludzi, ponieważ są niezdolni do nawiązywania rzeczywistych relacji. Z góry odrzucają każdą miłość, jednocześnie nieświadomie tęskniąc za nią. Często reagują też zadawaniem gwałtu (wspomniane wcześniej obwinianie siebie i rygoryzm) sobie i innym.

Źródłem rygoryzmu może być również strach przed odrzuceniem oraz przesadne utożsamianie się z wyznawanymi ideałami. Zwykle nie zdajemy sobie sprawy choćby z tego, że ulegamy – wciąż funkcjonującemu w naszej kulturze – purytańskiemu sposobowi myślenia, wyrażającemu się w przekonaniu, że jeżeli coś sprawia nam przyjemność, to powinniśmy się czuć z tego powodu winni.

CIERPLIWOŚĆ DO SIEBIE

Przeciwwagą dla postaw rygorystycznych jest droga do akceptacji siebie i pogodzenie się z własną niedoskonałością czy grzesznością. Choć mówi się o tym bardzo dużo i rozwiązanie problemu wydaje się banalne, niejednemu człowiekowi nastręcza to wiele trudności. Psycholog Carl Gustav Jung tak ujmuje ten problem: „Najtrudniejsze, ba, niemożliwe jest zaakceptowanie siebie w swojej prawdziwej, żałosnej postaci. Już sama myśl o tym może przyprawić o śmiertelne poty”. Każdy człowiek musi przejść ten etap, ponieważ „kto poznał wszystkie mroki swego wnętrza, wie o swoich ciemnych stronach, ten rozumie, że życie może się udać tylko wówczas, gdy przyjmie on wobec siebie postawę miłosierną, gdy powie się sobie „tak”, godząc się na to, że został stworzony takim, jakim jest… Miłosierny stosunek względem innych jest możliwy tylko pod warunkiem, że jesteśmy miłosierni dla siebie, że pogodziliśmy się z własnymi niedoskonałościami. Kto spojrzał w przepastne głębie własnej duszy, ten może traktować innych z szacunkiem i bez uprzedzeń”.

Jungowi wtóruje benedyktyn Anselm Grün: „Pojednać się z samym sobą – to zawrzeć pokój z ranami przeszłości. Kto tego nie uczyni, ten skazany jest na to, by krzywdy, których doznał, wyrządzać innym albo ciągle na nowo kaleczyć samego siebie. Niemożliwy jest wewnętrzny pokój, jeśli ignorujemy istnienie ran. Musimy się z nimi zaprzyjaźnić, „pocałować” je, dobrze się z nimi obchodzić… Miłosierdzie Boże chce być zauważalne także w naszym życiu, w naszym miłosiernym traktowaniu bliźnich, ale również w tym miłosierdziu, które okazujemy samym sobie”.

Akceptowanie siebie i godzenie się z własną grzesznością nie może być jednak mylone z pobłażliwością wobec ewidentnie wyrządzanego zła osobom z naszego otoczenia. W przekonaniu o potrzebie uważności w tej dziedzinie egzystencji człowieka, szczególnie chrześcijanina, utwierdza także Ojciec Pio: „Jeśli powinniśmy mieć cierpliwość w znoszeniu słabości innych, to o ileż bardziej powinniśmy ją mieć w stosunku do siebie”.

Nieocenioną pomocą w uwalnianiu się od niezdrowego poczucia winy, zwłaszcza do spraw przeszłych, może być przeżywany ze zrozumieniem sakrament pojednania – skoro sam Bóg nam przebacza, to nie ma żadnego powodu, żebyśmy w dalszym ciągu potępiali siebie...

BOŻE ŚWIATŁO

Czym jest sumienie i czemu ono służy, wyjaśnia Ojciec Pio: „Dzięki światłu, które mam w duszy, rozpoznaję zupełnie dobrze swoje liczne uchybienia, w które wpadam wbrew mojej woli, pomimo wielu skarbów Pana noszonych w sobie. Jedno rozumiem całkiem dobrze i jasno – w takich chwilach moje serce napełnia się wielką miłością, większą niż mój umysł może pojąć”.

Sumienie ukazuje naszą grzeszność, ale jednocześnie – nie potępiając – zbliża nas ku Bogu, ba – napełnia miłością do Niego. Pomaga w dążeniu do życia w większej zażyłości z Bogiem, „który będąc duchem pokoju, obdarza spokojem”.

O tym, że fałszywe poczucie winy (szkodliwe, bo oddzielające nas od łaski Najwyższego) warto w sobie tropić i uwalniać się od niego, mówi Ojciec Pio: „Bądźmy czujni na każdy najmniejszy symptom zamieszania i gdy tylko zdamy sobie sprawę, że popadamy w zniechęcenie, zwracajmy się do Boga z synowskim zaufaniem i całkowitym zdaniem się na Niego”.

 ==================================================================

 PRZYGOTOWANIE DO SAKRAMENTU POJEDNANIA - DO SPOWIEDZI ŚWIĘTEJ

 RACHUNEK SUMIENIA

D L A   D O R O S Ł Y C H   I

 

PIERWSZE PRZYKAZANIE BOŻE

 

Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną

     1. Nie modliłem się w ogóle...

     2. Dobrowolnie wątpiłem o prawdach wiary (jakich?).

     3. Zaparłem się wiary (zg)* - (mw).

     4. Publicznie krytykowałem prawdy wiary (zg) - (mw).

     5. Wstydziłem się swojej wiary.

     6. Nie starałem się o pogłębienie swojej wiedzy religijnej przez słuchanie kazań, czytanie Pisma Świętego, książek religijnych itp.

     7. Nie ufałem Bogu, np. w grzechowych utrapieniach...

     8. Narzekałem na Pana Boga, np. w niepowodzeniach (zg).

     9. Poddawałem się rozpaczy i zwątpieniu...

     10. Wierzyłem w zabobony, wróżby czy horoskopy...

     11. Znieważyłem osoby duchowne, miejsca i rzeczy poświęcone, np. kościoły, cmentarze, krzyże, obrazy itp. (zg).

     12. Przeszkadzałem drugim w spełnianiu praktyk religijnych, np. w rodzinie, w środowisku pracy...

     13. Ceniłem pieniądz, wygody, przyjemności, sport... itp. bardziej niż sprawy Boże i zbawienie własnej duszy...

     14. Narażałem się na utratę wiary przez złe widowiska, filmy. książki, programy telewizyjne, towarzystwo... itp.

     15. Należałem lub należę do organizacji ateistycznej (zg) - (mw).

     16. Zapierałem się Boga lub Go zwalczałem (zg) - (mw).

     17. Odwodziłem innych od Boga...

     18. Występowałem przeciw nauce Bożej lub nauce Kościoła (zg) - (mw).

     19. Dałem zgorszenie swoim złym zachowaniem lub złym mówieniem...

 

     *UWAGA! Umieszczone w nawiasach "zg" oznacza, że ten grzech jest także grzechem zgorszenia, rozumianym w sensie popularnym jako zły przykład, powodujący oburzenie lub zachętę do zła, a dla źle czyniących jest niebezpiecznym umocnieniem. Wielkość zgorszenia zależy od osoby, jej godności, sprawowanej funkcji, pozycji społecznej itp.

 

     W niniejszym schemacie rachunku sumienia są wymienione grzechy, których materia jest zawsze wielka i są zaznaczone w nawiasie "mw". Inne grzechy w tym schemacie mogą mieć materię wielką w zależności od wielkości szkody (krzywdy), jaką człowiek przez ten grzech wyrządził: l) Bogu, 2) sobie, 3) bliźniemu, 4) grupie społecznej lub społeczeństwu. Oto niektóre przykłady:

 

     ad 1) "Odwodziłem innych od Boga", wykazując, że Bóg w ogóle nie istnieje.

 

     ad 2) "Szkodziłem sobie na zdrowiu", np. przez nadmierne picie alkoholu i dawałem tym wielkie zgorszenie.

 

     ad 3) "Namawiałem do grzechu", np. do grzechu nieczystego, do wielkiej kradzieży, do krzywoprzysięstwa itp.

ad 4) "Przekazywałem innym złe książki", które spowodowały wiele zła.

 

     UWAGA! Wielkość materii należy oceniać nie według własnego odczucia szkody, ale według odczucia osoby lub osób poszkodowany

DRUGIE PRZYKAZANIE BOŻE

Nie będziesz, brał imienia Pana Boga Twego nadaremno

     1. Wymawiałem imiona Świętych lub imię Boże - bez uszanowania, bez potrzeby, w żartach, w gniewie, z przyzwyczajenia...

     2. Bluźniłem przeciw Bogu lub Świętym (zg) - (mw)...

     3. Nie dotrzymywałem przysięgi albo ślubu złożonego Bogu (mw).

     4. Przysięgałem niepotrzebnie lub złożyłem fałszywą lub niemoralną przysięgę. Czy naprawiłem wyrządzoną przez to krzywdę? (mw).

     5. Przyjąłem po świętokradzku Sakramenty święte - które? (mw).

     6. Przeklinałem kogoś w myślach lub publicznie (zg).

     7. Rozmawiałem o sprawach religijnych lekceważąco...

     8. Wstydziłem się chrześcijańskiego pozdrowienia lub zewnętrznych gestów religijnych, jak znak krzyża świętego, przyklęknięcia, zdjęcie czapki przed kościołem lub krzyżem... itp. (zg).

     9. Nosiłem lub noszę symbole religijne (dewocjonalia) jako ozdobę, maskotkę lub fetysz - a nie jako zewnętrzny wyraz wiary...

     10. Używałem słów z Pisma Świętego dla żartów, dla obrony grzesznych interesów, dla poparcia błędnej nauki...

     11. Brałem udział w seansach spirytystycznych.

 

TRZECIE PRZYKAZANIE BOŻE

 

Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

     1. Opuściłem z własnej winy Mszę świętą w niedzielę lub w święto nakazane (zg) - (mw).

     2. Spóźniłem się na Mszę świętą w niedzielę lub w święto nakazane.

     3. We Mszy świętej nie brałem czynnego udziału.

     4. Przeszkadzałem innym w skupieniu w czasie Mszy świętej.

     5. Pracowałem w niedzielę lub w inne święto bez koniecznej potrzeby (zg).

     6. Znieważyłem Dzień Pański przez pijaństwo lub udział w grzesznych zabawach i rozrywkach (zg).

 

     UWAGA! Każdy grzech popełniony przeciw pierwszym trzem przykazaniom Bożym, godzi bezpośrednio w "przykazanie miłości Boga", które brzmi: "Będziesz miłował Pana Boga Twego z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich myśli i ze wszystkich sił swoich".

 

 

     Każdy grzech popełniony przeciw przykazaniom Bożym od czwartego do dziesiątego godzi pośrednio w "przykazanie miłości Boga", a bezpośrednio w "przykazanie miłości bliźniego", które brzmi: "Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego".

 

CZWARTE PRZYKAZANIE BOŻE

 

Czcij ojca twego i matkę twoją

 

     1. Nie okazywałem swoim rodzicom miłości i szacunku...

     2. Odnosiłem się do rodziców w sposób ubliżający, kłóciłem się z nimi, obmawiałem ich, biłem ich, wstydziłem się swoich rodziców...

     3. Nie starałem się pomóc rodzicom...

     4. Nie byłem posłuszny rodzicom, nauczycielom, wychowawcom...

     5. Nie modliłem się za rodziców...

 

    

 

 

 

Obowiązki rodziców

 

     6. Nie dbałem o moralne i religijne wyrobienie i wychowanie dzieci (modlitwa, Msza święta w niedziele i święta, uczęszczanie na lekcje religii, przyjmowanie Sakramentów świętych... itp.).

     7. Nie starałem się o współpracę z duszpasterzem w katechizacji dzieci...

     8. Nie dawałem dzieciom dobrego przykładu w wypełnianiu obowiązków religijnych, w pracy zawodowej, we współżyciu z sąsiadami...

     9. Nie poświęcałem dzieciom czasu, nie interesowałem się ich problemami życiowymi...

     10. Nie dbałem o ich wykształcenie, utrzymanie i odpoczynek...

     11. Nie starałem się ich kochać i traktować jednakowo...

     12. Byłem niesprawiedliwy w karaniu.

     13. Rozpieszczałem swoje dzieci przez spełnianie wszystkich ich zachcianek, np. w oglądaniu telewizji...

     14. Nie starałem się o wspólną modlitwę, czytanie Pisma Świętego, rozmowy religijne oraz o znak wiary w mieszkaniu (krzyż, obrazy religijne)...

     15. Byłem obojętny na to, z kim się moje dziecko przyjaźni...

     16. Nie wymagałem od dzieci odpowiedniego szacunku dla rodziców, kapłanów, nauczycieli, ludzi starszych i dla każdego człowieka...

     17. Krytykowałem w obecności dzieci duchowieństwo (zg).

     18. Wtrącałem się w pożycie małżeńskie dzieci, powodując konflikty...

     19. Nie wypełniałem obowiązków wobec chrześniaka...

 

     Obowiązki małżonków

 

     20. Nie kochałem szczerze męża/żony.

     21. Nie troszczyłem się o zdrowie współmałżonka.

     22. Nie poczuwam się do odpowiedzialności za uświęcenie i zbawienie współmałżonka.

     23. Ukrywaliśmy przed sobą ważne sprawy.

     24. Utrudnialiśmy sobie życie przez zły humor, kaprysy, gniew itp.

     25. Rozjątrzaliśmy niezgodę, opowiadając innym, co nas dzieli...

     26. Nie dochowałem wierności małżeńskiej (mw).

     27. Unikaliśmy potomstwa w sposób grzeszny (mw).

     28. Ograniczaliśmy liczbę dzieci dla własnej wygody.

     29. Nasz dom nie jest wzorem i przykładem życia chrześcijańskiego.

 

     Obowiązki względem Ojczyzny

 

     30. Nie szukałem szczerze dobra mojego Kraju...

     31. Nie spełniałem solidnie swoich obowiązków zawodowych...

     32. Nie dałem dobrego przykładu współpracownikom...

     33. Szerzyłem zło w środowisku pracy przez:

           przekleństwa, wulgarne słowa, używanie alkoholu, obmowy...

     34. Patrzyłem przez palce na zło, aby mieć spokój.

     35. Zmuszałem podwładnych do pracy ponad siły.

     36. Niedobrze żyłem lub żyję z kolegami w pracy...

     37. Dawałem niesprawiedliwą zapłatę...

     38. Pomijałem pracowników w awansie.

 

PIĄTE PRZYKAZANIE BOŻE

 

Nie zabijaj

     Wszelka krzywda: fizyczna, psychiczna czy moralna, wyrządzona pośrednio lub bezpośrednio, sobie lub bliźniemu - godzi w piąte przykazanie Boże.

 

     1. Szkodziłem sobie na zdrowiu, np. przez nadmiar jedzenia. palenia tytoniu, picia alkoholu, przeciążenie pracą, lekceważenie snu, wypoczynku...

     2. Usiłowałem popełnić samobójstwo (mw).

     3. Życzyłem sobie lub bliźniemu śmierci.

     4. Lekkomyślnie narażałem swoje zdrowie i życie...

     5. Zabiłem człowieka, może nie narodzonego (mw).

     6. Stosowałem środki wczesnoporonne (mechaniczne lub chemiczne) lub namawiałem do tego (mw).

     7. Zachęcałem, namawiałem lub zmuszałem do przerwania ciąży (zg) - (mw).

     8. Żywię do bliźnich nienawiść lub niechęć...

     9. Pobiłem lub pokaleczyłem kogoś...

     10. Gorszyłem bliźnich swoim postępowaniem...

     11. Szkodziłem bliźniemu (w jaki sposób?).

     12. Namawiałem do grzechu (jakiego?).

     13. Prowadziłem pojazd w stanie nietrzeźwym.

     14. Lekceważyłem przepisy bezpieczeństwa na drodze lub przy pracy...

     15. Nie traktowałem środowiska naturalnego jako dzieła Bożego...

     16. Niszczyłem moje naturalne otoczenie lub nie przestrzegałem obowiązujących przepisów odnośnie do ochrony środowiska naturalnego...

     17. Znęcałem się nad zwierzętami...

     18. Gardziłem drugim człowiekiem...

     19. Wyśmiewałem się z bliźniego, przezywałem go...

     20. Nie modliłem się za osobistych wrogów i prześladowców...

     21. Nie przebaczyłem komuś w swoim sercu...

     22. Nie ratowałem bliźniego w zagrożeniu, odmówiłem mu pomocy...

     23. Nie panowałem nad swoimi złymi skłonnościami, np. do gniewu, chciwości, zmysłowości, zazdrości... itp.

     24. Bawiłem się cudzym kosztem...

     25. Przyczyniłem się do rozwoju nałogu u siebie lub u innych (zg).

     26. Zadawałem świadomie cierpienia fizyczne, psychiczne lub moralne...

     27. Niszczyłem przyjaźń między ludźmi...

     28. Zaniedbuję swój rozwój intelektualny, moralny, religijny, fizyczny, umysłowy, psychiczny...

     29. Przebywałem w złym towarzystwie...

 

SZÓSTE PRZYKAZANIE BOŻE

 

Nie cudzołóż

DZIEWIĄTE PRZYKAZANIE BOŻE

 

Nie pożądaj żony bliźniego twego

     1. Nie miałem należytego poszanowania dla ciała i jego sił rozrodczych...

     2. Miałem upodobanie w myślach nieskromnych (mw).

     3. Pragnąłem widzieć nieskromności.

     4. Podniecałem się do grzechu nieczystego przez lekturę. fantazję, filmy, widowiska, pornografię... itp. (mw)...

     5. Popełniłem grzechy nieczyste ze sobą lub z inną osobą (ze) - (mw).

     6. Pożądałem drugiej osoby.

     7. Prowadziłem nieprzyzwoite rozmowy (zg) - (mw).

     8. Nie odsunąłem od siebie okazji do grzechów nieczystych. np. podejrzane osoby, obrazki porno, książki, zdjęcia, filmy, programy telewizyjne...

     9. Przekazywałem innym złe książki, filmy, obrazki porno... itp. (zg) - (mw).

     10. Nie przestrzegałem rozumnej wstydliwości w ubiorze i zachowaniu...

     11. Nadużywałem praw małżeńskich (stosunki przerywane, środki poronne, antykoncepcyjne...) (mw).

     12. Nie starałem się poznać etycznych metod kierowania płodnością...

     13. Nie szanowałem w małżeństwie czasowej niemożności współżycia...

     14. Nie uświadamiałem stopniowo swoich dzieci w dziedzinie seksualnej...

     15. Stwarzałem sytuacje rozbudzające pożądanie (zg) - (mw).

     16. Podglądałem życie seksualne innych...

     17. Wciągałem w przeżycia seksualne osoby nieletnie (zg) - (mw).

     18. Obnażałem się publicznie dla podniecenia innych (zg) - (mw).

     19. Spowodowałem zwlekanie z rodzeniem dzieci z urojonych przyczyn.

     20. Podejmowałem współżycie seksualne w małżeństwie w stanie nietrzeźwym (mw).

     21. Planowałem i zmierzałem do rozwodu (mw).

     22. Rozwiodłem się (zg) - (mw).

     23. Wszedłem po rozwodzie w następny związek małżeński (cywilny) (zg) - (mw).

 

     UWAGA! Każdy grzech przeciw szóstemu i dziewiątemu przykazaniu Bożemu popełniony w obecności innej osoby jest równocześnie wielkim grzechem zgorszenia, zwłaszcza popełniony w obecności dziecka.

 

SIÓDME PRZYKAZANIE BOŻE

 

Nie kradnij

DZIESIĄTE PRZYKAZANIE BOŻE

 

Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego twego

     1. Przywłaszczyłem sobie cudzą rzecz (prywatną, społeczną).

     2. Przywłaszczyłem sobie owoce cudzej pracy lub zasługi innych...

     3. Zabierałem innym czas, każąc na siebie czekać...

     4. Wyrządziłem szkodę przez lenistwo, spóźnialstwo, niedotrzymanie umowy lub ustalonych terminów...

     5. Zatrzymałem rzecz znalezioną lub pożyczoną...

     6. Nie oddałem długu w terminie albo w ogóle nie oddałem...

     7. Rzecz skradzioną kupiłem albo sprzedałem...

     8. Dałem się przekupić przez dawanie albo branie łapówek...

     9. Zniszczyłem cudzą własność...

     10. Nie dopilnowałem rzeczy będących własnością wspólną, społeczną...

     11. Oszukałem bliźniego w handlu...

     12. Byłem chciwy, zazdrosny, pożądałem dobra cudzego...

     13. Nie wynagrodziłem krzywd ani przed Spowiedzią świętą ani potem..

.      14. Urządziłem się materialnie cudzym kosztem...

     15. Nie wynagradzałem sprawiedliwie za pracę...

     16. Przywiązywałem się zbytnio do rzeczy materialnych...

     17. Byłem nieoszczędny, a skąpy wobec potrzebujących...

     18. Marnowałem talenty swoje i innych (np. wykładowca nie przygotowany prowadzi lekcję)...

     19. Zabierałem innym bezmyślnie czas...

     20. Wykorzystywałem czas pracy lub środki służbowe dla celów prywatnych...

     21. Oszukiwałem przy transakcjach...

 

     Uwaga! Wszelka szkoda wyrządzona bliźniemu musi być naprawiona przed Spowiedzią świętą, albo w jak najkrótszym czasie po niej, ponieważ inaczej Spowiedź święta może być świętokradzka.

 

ÓSME PRZYKAZANIE BOŻE

 

Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu

     1. Kłamałem i kłamię z przyzwyczajenia...

     2. Posądzałem lekkomyślnie...

     3. Bez potrzeby mówiłem o wadach lub grzechach bliźnich (obmowy)...

     4. Oczerniałem bliźniego, opowiadając o nim nieprawdziwe, złe rzeczy...

     5. Byłem obłudny wobec bliźniego...

     6. Nie naprawiłem krzywd spowodowanych moim kłamstwem...

     7. Nie zachowałem powierzonej mi tajemnicy albo sekretów...

     8. Nie zachowałem tajemnicy zawodowej (np. lekarz, pielęgniarka)...

     9. Nie dotrzymałem słowa, obietnic...

     10. Osądzałem bliźnich...

     11. Pozywałem do sądu z błahych powodów...

     12. Stawałem po stronie nieprawdy (np. dla korzyści) (zg)...

     13. Byłem wścibski, podsłuchiwałem, podglądałem...

     14. Zwalałem winę na bliźniego...

     15. Doniosłem fałszywie lub fałszywie zeznawałem...

     16. Mówiłem bezmyślnie, głupio (gadulstwo)...

     17. Fałszowałem dokumenty...

     18. Zmuszałem kogoś do przyjęcia poglądów sprzecznych z jego przekonaniami...

 

PRZYKAZANIA KOŚCIELNE (x5)

[dotychczasowe przykazania kościelne]

     1. Ustanowione przez Kościół dni święte święcić (por. III przykazanie Boże).

     2. W niedziele i święta nakazane we Mszy świętej nabożnie uczestniczyć.

     3. Posty nakazane zachowywać - tzn. należy umartwiać się przez wszystkie piątki całego roku oraz potraw mięsnych nie spożywać. W piątek Pan Jezus był torturowany i konał na krzyżu dla naszego zbawienia, dlatego każde nasze umartwienie ma być z miłości i wdzięczności dla Pana Jezusa.

     4. Przynajmniej raz w roku spowiadać się i Komunię świętą przyjmować. Dla bezpieczeństwa naszego zbawienia Kościół poleca w dzisiejszych czasach częstą Spowiedź świętą, np. co miesiąc. Po dłuższej przerwie, np. po trzech miesiącach, do dobrej Spowiedzi świętej należy przygotować się koniecznie przy pomocy dobrego (np. niniejszego) rachunku sumienia.

     5. W czasach zakazanych zabaw hucznych nie urządzać. W okresach pokutnych należy codziennie umartwiać się, np. rezygnować z przyjemności dozwolonych, a więcej czasu poświęcić na modlitwę, czytanie Pisma Świętego i książek religijnych, spełniać uczynki miłosierdzia, ubogacać swoją wiedzę religijną.

 

     [aktualne przykazania kościelne]

 

     Aktualna ich wersja zatwierdzona dla Polski przez Kongregację Nauki Wiary ma następujące brzmienie:

 

     1. W niedzielę i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych.

     2. Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty.

     3. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię Świętą.

     4. Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach.

     5. Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła.

 

GRZECHY CUDZE (9 rodzajów)

Grzech cudzy popełnia ten, kto innych naraża na grzech

     Te grzechy zdarzają się bardzo często i popełnia je każdy człowiek wtedy, gdy:

 

     1. Pobudza do grzechu, np. przez nieskromny ubiór, rozgniewanie, złe mówienie, złe zachowanie itp. (zg).

     2. Radzi do grzechu, np. do złodziejstwa (zg)...

     3. Nakazuje popełnić grzech, np. dzieciom, domownikom, podwładnym (zg)...

     4. Milczy na grzech bliźniego, np. żeby mieć spokój...

     5. Zezwala popełnić grzech, np. podwładnym lub domownikom...

     6. Pomaga popełnić grzech, np. przy rabunku (zg)...

     7. Nie karze grzechu, np. popełnionego przez dzieci, podwładnych (zg)...

     8. Broni grzechu popełnionego przez kogokolwiek (zg)...

     9. Pochwala grzech popełniony przez kogokolwiek...

 

GRZECHY GŁÓWNE (7 rodzajów)

     Są to najbardziej niebezpieczne grzechy, ponieważ burzą w zasadniczy sposób moralność, przeradzając się łatwo w groźne i trudno uleczalne nałogi. Te właśnie grzechy i nałogi prowadzą do najcięższych zbrodni, np. zabójstwa, bałwochwalstwa, do utraty wiary, do samobójstwa. Należy więc te grzechy szczególnie śledzić w swoim postępowaniu, aby każdy z nich w zarodku likwidować.

 

     1. Pycha - jest to wynoszenie się ponad innych: w myślach, w mowie i w czynie. Człowiek pyszny łatwo odmówi posłuszeństwa Bogu i Kościołowi...

     2. Chciwość - ujawnia się u człowieka jako pogoń za niesprawiedliwym zyskiem i jako skąpstwo.

     3. Zazdrość - rodzi niechęć do ludzi, którym się dobrze powodzi, którzy są ubogaceni darami naturalnymi. Tym właśnie ludziom próbuje zazdrośnik zaszkodzić, np. przez zniesławienie...

     4. Nieczystość - (por. VI przykazanie Boże).

     5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu - ktokolwiek je ponad miarę, staje się chory, ociężały i zmysłowy. Picie alkoholu w celu upicia się jest grzechem ciężkim.

     6. Gniew - zdarza się najczęściej u pyszałków. Człowiek, który lekceważy tę skłonność u siebie - dopuszcza się wielu grzechów niesprawiedliwości przez zniewagi, rozsiewanie strachu, niszczenie przyjaźni i majątku... itp.

     7. Lenistwo - jest najbardziej niebezpieczne w dziedzinie własnego uświęcenia, np. przez zaniedbywanie praktyk religijnych... Innym przejawem lenistwa jest lekceważenie swoich obowiązków, np. przez opuszczenie lub złe wykonanie...

 

GRZECHY PRZECIW DUCHOWI ŚWIĘTEMU (6 rodzajów)

Ktokolwiek lekceważy te grzechy, nie może się nigdy dobrze wyspowiadać. Trzeba więc najpierw te grzechy przeciw Duchowi Świętemu starannie poznać, codziennie nad nimi czuwać i do końca swojego życia wykluczyć.

     1. Grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego - ktokolwiek z pełną świadomością planuje popełnić grzech ciężki, licząc na przebaczenie w Sakramencie Pokuty - popełnia grzech przeciw Duchowi Świętemu (mw)...

     2. Wątpić o łasce Bożej, np. grzesznik uświadamia sobie wiele ciężkich zbrodni, które popełnił. Uważa, że nie zasługuje na przebaczenie Boże i rezygnuje z tej łaski...

     3. Jakiejś prawdzie chrześcijańskiej sprzeciwiać się, np. tej, że Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre czyny wynagradza, a za złe karze (mw)...

     4. Bliźniemu łaski Bożej zazdrościć. Zdarza się to najczęściej takim ludziom, którzy przez dłuższy czas są skłóceni z Bogiem. Drażni ich ludzka pobożność i zwalczają wszelkie praktyki religijne.

     5. Zatwardziałość wobec natchnień Ducha Świętego, np. lekceważenie natchnień Ducha Świętego do dobrych uczynków, do Spowiedzi świętej... itp.

     6. Odkładanie pokuty aż do śmierci, np. żyje ktoś w ciężkim grzechu i daje posłuch szatanowi, który zapewnia go, że przed śmiercią jeszcze się nawróci (mw)...

 

GRZECHY WOŁAJĄCE O POMSTĘ DO NIEBA (4 rodzaje)

 1. Umyślne zabójstwo - najczęstszą zbrodnią w obecnych czasach jest mordowanie dzieci nie narodzonych. Zbrodniarzami w tej materii są: lekarze, położne, rodzice, pielęgniarki i ci wszyscy, którzy do tej zbrodni zachęcali, radzili, zmuszali lub nie przeszkodzili (zg) - (mw).

     2. Grzech sodomski - są to grzechy nieczyste przeciwne naturze, np. homoseksualizm (zg) - (mw).

     3. Uciskanie ubogich, wdów i sierot. Jest to grzech wielkiej niesprawiedliwości, którą trzeba koniecznie naprawić przed Spowiedzią świętą lub jak najprędzej po niej.

     4. Zatrzymywanie zapłaty pracownikom - chodzi o niesprawiedliwe wynagrodzenie, płacenie alkoholem, nierządem lub czymś niegodziwym. Ociąganie się z zapłatą za pracę... itp. (zg).

GRZECHY ZANIEDBANIA

Są to zaniedbane dobre uczynki, które każdy chrześcijanin powinien codziennie spełniać: jedne z obowiązku, a niektóre w duchu pokuty i dla doskonalenia w miłości.

 

     Zaniedbywane uczynki miłosierdzia

     a) względem duszy (7 rodzajów)

 

     1. Nie upominałem grzeszących.

     2. Nie pouczałem nie umiejących.

     3. Wątpiącym nie użyczyłem dobrej rady.

     4. Nie pocieszałem strapionych.

     5. Nie chciałem krzywdy cierpliwie znosić.

     6. Nie chciałem urazów chętnie darować.

     7. Nie modliłem się ani za żywych, ani za zmarłych.

 

     b) względem ciała (7 rodzajów)

 

     8. Nie nakarmiłem głodnego.

     9. Nie napoiłem spragnionego.

     10. Nie użyczyłem gościny komuś w wielkiej potrzebie.

     11. Nie wspomogłem kogoś w wielkiej potrzebie.

     12. Nie starałem się o więźniów, np. kogoś z bliskich.

     13. Nie odwiedzałem chorych, starych (rodziców, krewnych, znajomych...).

     14. Przyczyniłem się do niegodziwego pogrzebu, zwłaszcza kogoś z rodziny.

     15. Zaniedbywałem najprzedniejsze dobre uczynki: modlitwę. post, jałmużnę.

     16. Nie starałem się o dary Ducha Świętego: mądrości, rozumu, rady, męstwa, umiejętności, pobożności i bojaźni Bożej.

     17. Nie ubiegałem się o cnoty: 7 cnót głównych, 4 cnoty kardynalne, 3 cnoty Boskie.

     18. Nie starałem się uzyskać odpustu zupełnego.

     19. Nie pogłębiałem swojej wiary przez czytanie Pisma Świętego i lektury religijnej...

     20. Trwoniłem czas na nieużyteczne lub szkodliwe zajęcia. np. oglądanie niebezpiecznych programów telewizyjnych, długie zabawy, plotki...

==================================================== 

  JAK SIĘ (NIE) SPOWIADAĆ  

1.      JAK SIĘ NIE SPOWIADAĆ,

2.     CZEGO NA SPOWIEDZI UNIKAĆ,

3.     I NA CO ZWRÓCIĆ SZCZEGÓLNĄ UWAGĘ 

Zapraszam do odkrywania bogactwa, piękna i głębi sakramentu pojednania z Bogiem (inne określenia: powrotu do Boga, do stanu łaski uświęcającej, łaski pojednania z Bogiem, sakramentu spowiedzi świętej, sakramentu pokuty, sakramentu Bożego przebaczenia, uzdrowienia relacji z Bogiem, uzdrowienia duszy), do przygody stawania w prawdzie, która nas wyzwala i uczy pokory i miłości przebaczającego Boga. Dobre przygotowanie do spowiedzi to nie tylko starannie zrobiony rachunek sumienia. Aby maksymalnie otworzyć się na działanie Bożej łaski, włóżmy wysiłek i starajmy się wyeliminować błędy popełniane w związku z przystępowaniem do sakramentu spowiedzi. Tak jak wracamy do rachunku sumienia i sakramentu spowiedzi, tak warto wracać na tę stronę, aby odkrywać coraz głębsze subtelności dotyczące naszego spowiadania się.   

I.                Myśląc o przystąpieniu do spowiedzi nie powinniśmy obawiać się, że Bóg może mi nie odpuścić najcięższych grzechów, że na to nie zasługuję. Zasmucamy tym samym Boga Ojca, który w sakramencie pojednania chce, abyśmy najpierw przed Jego obliczem sprawiedliwie osądzili własne grzechy w sumieniu, a potem przyjęli jego miłosierne przebaczenie. Nie należy kierować się prawdą wiary z Małego Katechizmu, że "Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza a za złe karze", która, wyjęta z kontekstu, mylnie przedstawia obraz Boga. Bóg jest sędzią sprawiedliwym, by móc okazać swoje miłosierdzie. Za grzechy karzemy się sami, gdy dotykają nas skutki naszych własnych grzechów.

II.           Nie spowiadamy się mając na uwadze w pierwszej kolejności obecność spowiednika. Na początku spowiedzi nie zapominamy postawić się w obecności pierwszej Osoby Boskiej - Boga Ojca. "Ojciec miłosierdzia jest źródłem wszelkiego przebaczenia. Dokonuje On pojednania grzeszników przez Paschę swojego Syna i dar Ducha Świętego, za pośrednictwem modlitwy i posługi Kościoła: Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego" (KKK 1449).

III.       Nie możemy pozwolić, aby naturalny wstyd z naszych grzechów i słabości wywołał w nas strach (np. co sobie spowiednik o mnie pomyśli) i kombinowanie jak grzechy najłagodniej wyznać w sposób zawoalowany. W ostateczności strach może doprowadzić nas do zatajenia grzechu śmiertelnego! Naturalny wstyd powinien być połączony z najważniejszym elementem spowiedzi: szczerością = stawaniem w prawdzie przed Bogiem = postawą pokory, czyli znajomości prawdy o sobie. Potraktujmy nieprzyjemny wstyd jako część pokuty za nasze grzechy.

IV.        Nie wstydźmy się i nie bójmy się przystąpić spowiedzi po latach. Wielka jest radość w niebie z takiego nawrócenia, a spowiednik słysząc, że to wyjątkowa sytuacja, podpowie i przypomni jak się spowiadać i przeprowadzi troskliwie przez całą spowiedź.

V.            Aby spowiednik mógł lepiej zrozumieć naszą sytuację życiową, na początku spowiedzi przedstawiamy się w jakim jestem wieku, jakiego jestem stanu, np. "mam lat 45 i jestem mężem i ojcem trójki dzieci", "mam lat 23 i jestem studentką 3 roku", "mam 30 lat i jestem osobą żyjącą samotnie", "mam 27 lat, nie pracuję, choruję na schizofrenię" (por. KPK 979).

VI.        Przedstawiamy nasz stan duchowy, tzn. ile tygodni temu byliśmy u spowiedzi, czy odprawiliśmy pokutę, czy przypomniały nam się jakieś grzechy śmiertelne, których zapomnieliśmy wyznać na ostatniej spowiedzi. Dobrze jest dodać czy regularnie przyjmujemy Komunię św. i kiedy ostatnio Komunię przyjęliśmy.

VII.   Nie spowiadamy się z żadnych spraw, wydarzeń, stanów i czynów w których nie mieliśmy świadomości i woli, że popełniamy zło. Tak więc: Ø    Nie spowiadamy się z cierpień i problemów, które przysparzają nam inni, z cudzych grzechów, np. męża, ojca, brata, koleżanki, chyba że się do nich przyczyniliśmy lub chroniliśmy tych, którzy popełnili zło (por. KKK 1868).Ø    Nie spowiadamy się z niezależnie od nas pojawiających się u każdego pokus, złych i nieczystych myśli, wyobrażeń, wspomnień, uczuć, emocji, a tylko wtedy jeśli im ulegliśmy lub wystawialiśmy się na pokusy.Ø    Nie spowiadamy się z tego co nam się śniło.Ø    Nie spowiadamy się z rozproszeń na modlitwie i na mszy św., chyba że się na takie rozproszenia świadomie wystawialiśmy, sami je wywoływaliśmy lub podtrzymywaliśmy. Msza św. i modlitwa to nie gra komputerowa albo teleturniej, gdzie rezultat zależy od stopnia koncentracji.Ø    Nie spowiadamy się z wątpliwości w wierze, chyba że zaniedbywaliśmy pogłębianie naszej wiary rozumem.Ø    Nie spowiadamy się z tego, co robimy dobrze i których przykazań przestrzegamy i z tego, że generalnie jesteśmy dobrymi ludźmi.Ø    Nie spowiadamy się z tego, że nie byliśmy na mszy św. niedzielnej z powodu choroby lub innej przeszkody niezależnej od nas.Ø    Nie spowiadamy się z bluźnierstwa przeciwko Duchowi Świętemu, które nigdy nie będzie odpuszczone. Jest to grzech wiecznego odrzucenia Bożej miłości, jaki popełniły upadłe anioły. O tym grzechu mówił Jezus w kontekście królestwa szatana (por. Mt 12,22-32 i Mk 3,22-30). Tylko istoty obdarzone wolną wolą i żyjące poza czasem mogły dokonać wiecznego odrzucenia służenia Bogu, a człowiek nie jest w stanie dokonać wyboru na całą wieczność. Nauczanie Kościoła to potwierdza: Kościół otrzymał władzę odpuszczania wszystkich grzechów popełnionych przez człowieka: "Nie ma takiej winy, nawet najcięższej, której nie mógłby odpuścić Kościół święty" (KKK 982).Ø    Nie spowiadamy się z grzechów pokoleniowych, bo jedyny grzech przekazywany z pokolenia na pokolenie to grzech pierworodny, który jest gładzony w momencie przyjęcia chrztu (zob. opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski). Z pokolenia na pokolenie mogą co najwyżej przechodzić skutki grzechu. Kolejne pokolenie może cierpieć skutki - konsekwencje grzechu popełnionego kiedyś przez przodka.Ø    Nie spowiadamy się z tego, że grzesząc myśleliśmy w sposób wyrachowany, że pójdziemy potem do spowiedzi i Bóg nam ten grzech przebaczy. To jest właśnie świadomość Bożego miłosierdzia, że nie wiadomo ile razy odejdziemy od Niego to zawsze na nas czeka z przebaczeniem. Opieranie się pokusom nie polega na pielęgnowaniu fałszywego strachu, że następnym razem Bóg może nam nie odpuścić grzechu. Opieranie się grzechowi powinno wypływać z wdzięczności do Boga, za to że kocha nas bezwarunkowo, bez względu na to jakimi jesteśmy grzesznikami i jak często w grzech popadamy.Ø    Nie spowiadamy się z trudnych sytuacji życiowych szukając pocieszenia i recepty na problemy u spowiednika zamiast u rodziny, najbliższych, przyjaciół, lekarzy, terapeutów i profesjonalnych doradców w konkretnych dziedzinach, którzy lepiej znają nas i naszą sytuację niż spowiednik i są lepiej przygotowani aby pomagać w konkretnych problemach życiowych, zdrowotnych, psychologicznych i psychicznych.Ø    Nie spowiadamy się z grzechów, które już kiedyś wyznaliśmy na spowiedzi i zostały nam odpuszczone, a które powracają nam w pamięci. Spowiedź święta to nie wymazywanie negatywnych wspomnień.Ø    Osoby dorosłe nie spowiadają się z picia alkoholu, chyba że są w nałogu, albo nadużywały picia, albo przyczyniło się to do popełnienia jakiegoś grzechu. 

VIII.                      Bardzo ważne jest oczyszczenie naszej spowiedzi z tych "pseudo grzechów" po to, by nasza uwaga mogła skupić się na lepszym badaniu sumienia - odszukaniu rzeczywistych grzechów i tych głębiej ukrytych - na rzeczywistym stawaniu w prawdzie.

IX.       Unikamy ogólników, np. "zgrzeszyłem przeciw 1, 4 i 9 przykazaniu" albo "spowiadam się z grzechu lenistwa i gniewu" albo "opuszczałem msze święte". Precyzujmy i opisujmy konkretne sytuacje, w których grzech popełniliśmy, w szczególności grzech śmiertelny, aby spowiednik wiedział dokładnie o co chodzi.

X.            Nie spowiadamy się zbyt skrupulatnie i unikamy zbyt szerokiego i szczegółowego opisywania sytuacji.

XI.       Nie spowiadamy się "może byłem niecierpliwy, może kogoś skrzywdziłem". Albo byłem niecierpliwy w konkretnej sytuacji którą pamiętam, albo nie wymieniam asekuracyjnie tego grzechu. Spowiadamy się tylko z grzechów, które sumienie jasno nam wyrzuca, a w razie wątpliwości pytamy spowiednika. Bóg chce, abyśmy przed nim stanęli w prawdzie, w postawie "tak lub nie" a nie w postawie "być może".

XII.   Nawet jeśli jeden grzech nam najbardziej zaprząta sumienie to mimo wszystko robimy rachunek z całego życia duchowego nie poprzestając na tym jednym najgorszym grzechu. Przez jeden wielki grzech nie możemy zaniedbać robienia całościowego rachunku sumienia.

XIII.                      Robiąc rachunek sumienia przed spowiedzią nie posługujemy się w pierwszej kolejności propozycjami rachunku sumienia napisanych przez innych. Najważniejszy jest bowiem osobisty wgląd w głąb sumienia, wsłuchanie się samemu co nam sumienie wyrzuca. Najpierw więc przeprowadzamy osobiste badanie sumienia bez jakichkolwiek sugestii z zewnątrz. Różne propozycje rachunków sumienia pełnią rolę pomocniczą i mogą pomóc zauważyć to, czego nie zauważyliśmy robiąc osobisty rachunek bez podpowiedzi i sugestii. KKK 1454: "Do przyjęcia sakramentu pokuty należy przygotować się przez rachunek sumienia przeprowadzony w świetle słowa Bożego. Najbardziej nadają się do tego teksty, których należy szukać w Dekalogu i w katechezie moralnej Ewangelii i Listów Apostolskich: w Kazaniu na Górze i pouczeniach apostolskich (por. Rz 12-15; 1 Kor 12-13; Ga 5; Ef 4-6)." Można skorzystać tutaj z oferty Wydawnictwa Gaudium.

XIV.                       W trakcie spowiedzi nie robimy dopiero rachunku sumienia, który należy zrobić przed spowiedzią.

XV.    Nie boimy się dopytać spowiednika o pewne kwestie, których nie rozumiemy. Jeśli mamy wątpliwości np. co do grzechu to należy zapytać o to spowiednika, a nie bagatelizować sprawę.

XVI.                       Grzechy śmiertelne (inaczej określane również jako grzechy ciężkie) wymieniamy co do ilości i okoliczności (to są te popełnione dobrowolnie, świadomie i w ważnych sprawach, które zrywają z naszej strony jedność z Bogiem czyli stan łaski uświęcającej; por. KKK 1856-1857). Najlepiej je oceniać według poważnych przekroczeń 10 Przykazań Bożych (por. KKK 1858). Nie należy ich mylić z siedmioma grzechami głównymi, które określają powszechność występowania danego grzechu, ale nic nie mówią o ciężarze grzechu (por. KKK 1866). Poczytaj więcej na temat grzechów powszednich i śmiertelnych i grzechów lekkich i ciężkich.

XVII.                  Wyznając grzech śmiertelny warto dostrzec i wypowiedzieć jego przyczyny i skutki, czyli ogrom zła, które czyniąc ten grzech wyrządziliśmy.

XVIII.              Warto zwrócić szczególną uwagę na zło tych grzechów, które stały się zgorszeniem dla innych lub które wspólnie z innymi popełniliśmy. Mt 18, 6-7: Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie. Por. Mk 9,42. Łk 17, 1-2: Rzekł znowu do swoich uczniów: «Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie!

XIX.                      Na spowiedzi nie starajmy się ukryć grzechu, którego najbardziej się wstydzimy poprzez np. jakieś zawiłe określenia, bądź wymienianie go w sposób jak najbardziej nie zwracający uwagi, ale wręcz przeciwnie. Możemy nawet zaznaczyć, że "jest to moja wada główna", albo że "tego grzechu wstydzę się najbardziej".

XX.   Gdy popełniamy tylko grzechy powszednie (inaczej określane również jako grzechy lekkie; KKK 1862: gdy w materii lekkiej nie przestrzega się normy prawa moralnego lub gdy nie przestrzega się prawa moralnego w materii ciężkiej, lecz bez pełnego poznania czy całkowitej zgody) to spowiedź w konfesjonale nie jest konieczna aby przystępować do Komunii Św. Pamiętajmy tylko, aby Akt Pokuty na początku każdej Mszy przeżyć jako spowiedź powszechną, podczas której Bóg odpuszcza nam te grzechy powszednie, byśmy z oczyszczonym sercem mogli w pełni uczestniczyć w dalszej części mszy św. i godnie przystąpić do Komunii Świętej.

XXI.                      Aby podczas spowiedzi uporządkować wyznawanie grzechów i aby zmniejszyć szanse, że któryś z grzechów zapomnimy wyznać najlepiej wyznawać grzechy według określonego porządku: np. wg dziesięciu przykazań Bożych i pięciu przykazań kościelnych, według siedmiu grzechów głównych, według grzechów popełnionych myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem, według grzechów popełnionych względem Boga, bliźniego i siebie samego.

XXII.                  Jeśli Bóg daje nam taką łaskę, że podczas rachunku sumienia widzimy, że nie popełniliśmy wyraźnego zła to można wyznać grzechy zaniedbania, czyli dotyczące dobra, którego nie uczyniliśmy: np. wszystkich konkretnych okazji-możliwości do czynienia dobra, których nie stworzyliśmy, nie wykorzystaliśmy lub odrzuciliśmy.

XXIII.             Na początku spowiedzi i na zakończenie nie opuszczamy standardowych formuł. Formuły: "W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Ostatni raz u spowiedzi byłem .... miesięcy (tygodni) temu. Pokutę odprawiłem i chcę wyznać moje grzechy" i "Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie bardzo żałuję i pragnę poprawy" są integralnymi elementami rytuału spowiedzi, podkreślają ważne warunki spowiedzi i nie powinno się ich omijać lub przeinaczać siląc się na oryginalność wypowiedzi. Nabożne wypowiadanie formuł, których nauczyliśmy się najczęściej w dzieciństwie pozwoli nam przeżyć sakrament spowiedzi również jako wydarzenie liturgiczne (zob. KKK 1480).

XXIV.              Nie staramy się "ulepszać" sakramentu spowiedzi przez wprowadzanie dodatkowych, oryginalnych i pomysłowych elementów. Dodawanie "usprawnień" nie przysporzy nam więcej łaski Bożej, a może spowodować zagubienie istoty spowiedzi, albo wręcz magiczne do niej podejście.

XXV.                   Spowiedzi nie ofiarowujemy w jakiejś intencji (np. za mojego zmarłego tatę). Istotą podejścia do spowiedzi (intencją) jest moje pojednanie z Bogiem.

XXVI.              Nie boimy się wyznawać grzechów, które uważamy za szczególnie ciężkie lub wstydliwe i nie boimy się spowiedzi po wielu latach. Na prawdę przeciętny spowiednik słyszał już wiele i trudno go czymś zaskoczyć. Dodatkowo należy brać pod uwagę, że podczas spowiedzi działa łaska Boża! Z trzech podmiotów zaangażowanych w spowiedź: penitenta, spowiednika i Boga to Bogu najbardziej zależy na pojednaniu i zrobi On wszystko, aby nam to ułatwić!

XXVII.          Nie boimy się prosić spowiednika o zmianę pokuty, jeśli uważamy że nie damy rady jej wypełnić.

XXVIII.     Nie nadużywamy sakramentu spowiedzi spowiadając się nazbyt często. Pamiętamy, że sakramentem dnia codziennego jest Msza św. przeżyta w sposób pełny, a nie spowiedź.

XXIX.              Chociaż Kodeks Prawa Kanonicznego w Kan. 989 a za nim Katechizm Kościoła Katolickiego punkt 1457 i Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego pytanie 305 stwierdzają iż "Każdy wierny, po osiągnięciu wieku rozeznania, obowiązany jest przynajmniej raz w roku wyznać wiernie wszystkie swoje grzechy ciężkie" (drugie przykazanie kościelne dla Kościoła w Polsce ujmuje to skrótowo: "Przynajmniej raz w roku przystąpić do Sakramentu Pokuty"), to jednak warto z sakramentu spowiedzi korzystać częściej i w miarę regularnie, tak jak regularnie walczymy o utrzymanie zewnętrznego porządku: np. w naszym domu, mieszkaniu, pokoju, czy też na biurku.

XXX.                  Staramy się nie spowiadać w niedziele i inne dni świąteczne bo praktyka pokutna nie współgra z charakterem dnia świątecznego i niedzieli tak samo jak praca zarobkowa w te dni. Trzecie przykazanie Boże mówi: "Pamiętaj, abyś dzień święty święcił" (por. Wj 20,8-11 i  Pwt 5,12-15), a nie w tym dniu pokutował. Kościół zachęca by niedziela i dni świąteczne miały charakter świąteczny, a nie pokutny i nakłania by pielęgnować ten charakter świąteczny poprzez wcześniejsze przygotowanie się do świętowania poprzez porządki, zakupy i spowiedź w dni poprzedzające niedzielę lub święto. Jan Paweł II w Liście Apostolskim DIES DOMINI O Świętowaniu Niedzieli nakreślił całościowo charakter niedzieli i wszystkie jej aspekty jako: dnia Pańskiego, dnia Kościoła, dnia eucharystii, świętowania, dziękczynienia, radości, odpoczynku, solidarności, misji i nie znalazła się w nim ani jedna wzmianka o charakterze pokutnym. Jedynie w punkcie 44 papież przypomniał nakaz Chrystusa, aby najpierw przygotować się, by w pełni przeżywać niedzielne zgromadzenie eucharystyczne: "Niedzielne zgromadzenie eucharystyczne jest braterskim spotkaniem [...] pomni na nakaz zawarty w słowach Chrystusa: «Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!» (Mt 5, 23-24)."

XXXI.              Nie spowiadamy się podczas mszy świętej, w której uczestniczymy, ponieważ Kościół zaleca pełne uczestnictwo we mszy świętej i dbanie o to, by nie uczestniczyć w dwóch czynnościach liturgicznych w tym samym czasie (por. Instrukcja Świętej Kongregacji Obrzędów "Eucharisticum Mysterium" z 25.05.1967 O Kulcie Tajemnicy Eucharystycznej, punkt 17 i 35, AAS 59 (1967) 5 99-637).

XXXII.         Jak podkreślał to jeden z najsłynniejszych na świecie spowiedników, św. o. Pio z Pietrelciny, nie należy spowiadać się długo. Sam spowiadał w konfesjonale nie dłużej niż 5 minut. Długa spowiedź przeradza się w poradnictwo, pocieszanie czy też kierownictwo duchowe i tym samym rozmywa swoją istotę. Zamiast długich spowiedzi o. Pio odkreślał wagę praktykowania codziennego dwukrotnego osobistego rachunku sumienia (tak jak św. o. Ignacy Loyola). W kierownictwie duchowym o. Pio wskazywał na pięć zasad wzrostu duchowego: cotygodniową spowiedź, codzienne przyjmowanie Komunii Świętej, lectiodivina oraz dwa razy dziennie medytację i rachunek sumienia. Święty ks. prałat Josemaría Escrivá de Balaguer podkreślał, że spowiedź powinna być praktykowana według 4K: krótka, klarowna, konkretna i kompletna.  

SAKRAMENT SPOWIEDZI 

Ø    jest nieważny, tzn. nie otrzymujemy Bożego przebaczenia naszych grzechów, jeśli nie wypełnimy choćby jednego z warunków (aktów penitenta w trakcie spowiedzi):żal za popełnione grzechy w takim stopniu, że mamy postanowienie, by starać się więcej nie grzeszyć. KKK 1451: "Wśród aktów penitenta żal za grzechy zajmuje pierwsze miejsce. Jest to "ból duszy i znienawidzenie popełnionego grzechu z postanowieniem niegrzeszenia w przyszłości" (Sobór Trydencki: DS 1676)".szczere wyznanie wszystkich grzechów śmiertelnych, które sobie przypomnieliśmy (brak zatajenia). KKK 1458: "Ten, kto wyznaje swoje grzechy, już działa razem z Bogiem. Bóg osądza twoje grzechy; jesli ty także je osądzasz, jednoczysz się z Bogiem. Człowiek i grzesznik to w pewnym sensie dwie rzeczywistości; gdy jest mowa o człowieku, uczynił go Bóg; gdy mowa jest o grzeszniku, uczynił go człowiek. Zniszcz to, co ty uczyniłeś, aby Bóg zbawił to, co On uczynił... Gdy zaczynasz brzydzić się tym, co uczyniłeś, wówczas zaczynają się twoje dobre czyny, ponieważ osądzasz swoje złe czyny. Początkiem dobrych czynów jest wyznanie czynów złych. Czynisz prawdę i przychodzisz do Światła (Św. Augustyn, In Evangelium Johannis tractatus, 12,13)."Ø    jest niegodnie przyjęty, tzn. ważny, ale niepełny, jeśli nie wypełnimy choćby jednego z warunków (aktów penitenta przed i po spowiedzi):zrobiony rachunek sumienia przed spowiedzią (bo bez dobrego rachunku sumienia niemożliwe jest stanięcie w prawdzie, czyli szczerości serca i doświadczenie żalu za grzechy) wypełnienie naznaczonej pokuty (bo pojednanie musi wyrazić się w uzdrowieniu woli). 

XXXIII.     Jeśli zapomnieliśmy jaka pokuta została nam naznaczona, albo nie jesteśmy pewni czy odmówiliśmy pokutę wyznaczoną na ostatniej spowiedzi to należy samemu wyznaczyć sobie pokutę zastępczą, ją odmówić i powiedzieć o tym spowiednikowi na najbliższej spowiedzi.

XXXIV.      Nie należy sądzić, że spowiedź całkowicie gładzi nasze grzechy! Na spowiedzi Bóg tylko przebacza grzesznikowi, że popełnił grzechy, czyli przywraca go do wspólnoty z Bogiem i z Kościołem, ale całe zło, cierpienie wielu skrzywdzonych ludzi, nie zagojone rany, złe wspomnienia, ludzka krzywda dalej są nieodwracalnym faktem i pozostają nie zmazane. Za każdy uczyniony grzech, nawet ten odpuszczony na spowiedzi czeka każdego kara doczesna, która jest odpokutowywana po śmierci, w czyśćcu. Jest jednak inny sposób niż spowiedź, aby tego uniknąć - uzyskanie odpustu cząstkowego lub zupełnego (por. KPK 992-997). Kodeks Prawa Kanonicznego stwierdza w kan. 992: "Odpust jest to darowanie wobec Boga kary doczesnej za grzechy odpuszczone już co do winy. Otrzymuje je wierny, odpowiednio przygotowany i po wypełnieniu pewnych określonych warunków, przez działanie Kościoła, który jako sługa odkupienia autorytatywnie rozporządza i dysponuje skarbcem zadośćuczynień Chrystusa i świętych."

XXXV.          Tajemnica spowiedzi jest najwyższej wagi, za który wielu kapłanów oddało nawet swoje życie. Dlatego też, jeśli spowiadający się (tzw. penitent) choćby tylko nagrywa swoją spowiedź to automatycznie popada w ekskomunikę - najcięższą karę, którą jest wyłączenie z Kościoła. Jeśli penitent rozpowszechnia w dowolny sposób w środkach masowego przekazu to, co było mówione na spowiedzi przez spowiednika lub przez niego samego to również popada automatycznie w ekskomunikę. Mówi o tym "Dekret o ekskomunice, której podlegają ujawniający treść spowiedzi" wydany przez Kongregację Nauki Wiary w dniu 23.14.1988.

XXXVI.      W trakcie spowiedzi możemy również popełnić wiele różnych grzechów i wtedy taka spowiedź jest niegodna lub nawet, w niektórych przypadkach, nieważna: grzech obmowy, gdy mówimy podczas spowiedzi to co złe na innychgrzech zaniedbania, gdy spowiedzi przystępujemy nieprzygotowani, bez właściwego rachunku sumieniagrzech pychy, gdy zamiast prosić spowiednika o wytłumaczenie, mamy zbytnią pewność siebie ("wiemy lepiej") i złośliwie komentujemy uwagi spowiednika lub dyskutujemy by za wszelką cenę się obronić bądź przedstawić w bardziej pozytywnym świetle niż to jest w rzeczywistości; grzech pychy jest również wtedy jeśli poprzez częste uczęszczanie do spowiedzi, albo od razu po spowiedzi uważamy, że jesteśmy lepsi od innychgrzech egoizmu duchowego, gdy długo opowiadamy o rzeczach mało istotnych dla spowiedzi a przy konfesjonale jest długa kolejka oczekującychgrzech kłamstwa, gdy zatajamy jakiś grzech śmiertelny, lub nie mówimy wprost całej prawdy o tym grzechu. Spowiedź jest nieważna gdy zataimy jakiś grzech śmiertelny, a wszystkie przyjęte Komunie święte po takiej spowiedzi są świętokradcze, gdy popełniliśmy grzech magii, gdy spowiedź traktujemy na sposób magiczny, czyli jako magiczne usunięcie zła - wymazanie grzechu: próba pozbycia się go z pamięci i próba pozbycia się skutków grzechu z życiagrzech niepoważnego traktowania sakramentu spowiedzi, gdy korzystamy z niego zbyt często nie spełniając przy tym wszystkich warunków dobrej spowiedzi.

XXXVII. Spowiedź ma ściśle określoną formę i nie oczekujmy że przybierze formę kierownictwa duchowego, psychoterapii, egzorcyzmu, czy też udzielania życiowych rad. Oczywiście mogą się w niej znaleźć pewne elementy kierownictwa duchowego, poradnictwa psychologicznego, zdroworozsądkowego ale istota sakramentu spowiedzi zawsze pozostaje ta sama - Boża łaska objawiająca się w przebaczeniu naszych grzechów. Nie rozmywajmy tej istoty, ale ją pięknie wyeksponujmy!

XXXVIII.                    Nie należy się łudzić, że postęp duchowy osiągniemy za pomocą intensyfikacji pobożnych znaków zewnętrznych. Nie jest normalną i naturalną drogą do osiągnięcia świętości zbyt częste przystępowanie do spowiedzi, odbycie spowiedzi generalnej bez uzasadnionej wyjątkowej przyczyny, posiadanie kierownika duchownego, czy poddanie się egzorcyzmom. Normalna droga do świętości wiedzie przez zachowywanie stanu łaski uświęcającej i spożywanie Ciała i Krwi Pańskiej, przez podjęcie osobistej walki duchowej, opieranie się pokusom, wyrzeczenie osobiste i ofiarę składaną z siebie z miłości do innych.

XXXIX.     Nie należy kierować się zasadą minimum, ale ignacjańskim Magis (łac. wiecej, mocniej). Aby podejmować wysiłek otwierania się na Bożą łaskę warto nie tylko wypełniać minimum: spowiadać się raz w roku z grzechów śmiertelnych, ale przy okazji znaczących momentów życia osobistego czy też Kościoła (Adwent, rekolekcje, Wielki Post) przystępować pobożnie i do spowiedzi starając się obnażyć pokornie wnętrze swojej słabej duszy i wystawić ją na działanie Bożej łaski przebaczenia - Bożego Miłosierdzia.

XL.     „W głębi sumienia człowiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie nakłada, lecz któremu winien być posłuszny i którego głos wzywający go zawsze tam, gdzie potrzeba, do miłowania i czynienia dobra a unikania zła, rozbrzmiewa w sercu nakazem: czyń to, tamtego unikaj. Człowiek bowiem ma w swym sercu wypisane przez Boga prawo, wobec którego posłuszeństwo stanowi o jego godności i według którego będzie sądzony. Sumienie jest najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa.” - Konstytucja Duszpasterska Soboru Watykańskiego II Gaudium et Spes, 16

XLI.                        „Rachunek sumienia jest jednym z najdonioślejszych aktów indywidualnej egzystencji: człowiek staje tu bowiem w obliczu prawdy o własnym życiu i dzięki temu dostrzega odległość, jaka dzieli jego czyny od ideału, który sobie wyznaczył” - św. Jan Paweł II, 29.11.1998, Bulla Incarnationis Misterium, 11.